W imię Boga i kariery

Paolo Gabriele (na pierwszym planie) papieskim kamerdynerem został w 2006 r. Wykradał tajne dokumenty z biurka Benedykta XVIWedług oficjalnych źródeł pensje „cywilów” w Watykanie wahają się między 1100 a 2200 euro miesięcznie (zarobki wyższych duchownych i ich służby objęte są tajemnicą). To niedużo, ale pokutuje tu przekonanie, że w świecie ducha nie powinno się zawracać głowy sprawami materialnymi. Jedyną osobą, która faktycznie tego nie robi, jest papież, który za swoją posługę nie dostaje ani grosza. Ale też nie musi, bo Watykan zaspokaja wszystkie jego potrzeby „bezgotówkowo”. Pozostałym pracownikom płacić trzeba.

Paolo Gabriele (na pierwszym planie) papieskim kamerdynerem został w 2006 r. Wykradał tajne dokumenty z biurka Benedykta XVI i sprzedawał je prasie. Grozi mu 60 lat więzienia.

Ludzie papieża strajkują
Wysokość pensji wywołuje od zawsze napięcia między papieżem a jego pracownikami. W 1926 r. 40 ogrodników rozpoczęło pierwszy w dziejach Watykanu 24-godzinny strajk. Dostali 100-procentową podwyżkę, ale nadal zarabiali mniej niż ich koledzy za murami.

W 1979 r. świeccy pracownicy Watykanu założyli związek zawodowy. Od tej pory protesty przeciw wyzyskowi stały się częstsze i lepiej zorganizowane. I choć Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że nie boi się robotników, bo sam podczas wojny był jednym z nich, kilka razy stawał oko w oko z groźbą strajku generalnego. Kiedy w 1988 r. cywile zażądali kolejnej podwyżki i przywrócenia starego sposobu wypłacania pensji („z góry”, na początku miesiąca), ówczesny Sekretarz Stanu, kardynał Agostino Casaroli ostrzegł ich, że nieprzystąpienie do pracy jest grzechem. Wywołało to tak wielkie niezadowolenie, że 29 maja 90 proc. świeckich pracowników solidarnie wzięło udział w tzw. strajku czynnym. Polegał on na  zrezygnowaniu z zapłaty za trzy pierwsze godziny pracy, a pieniądze przekazali pracodawcy, aby – jak napisali w oświadczeniach – podarował je najbiedniejszym. Kilka dni później dostali podwyżkę.

reklama

Aby unikać konfliktów, Jan Paweł II powołał wtedy do życia Urząd Pracy Stolicy Apostolskiej, który miał mediować między Watykanem a jego pracownikami. Do strajku nigdy już nie doszło, ale według oficjalnych danych do urzędu wpływa rocznie 400 spraw, co znaczy, że co dziesiąty papieski pracownik ma problemy z pracodawcą. Mimo to wiele osób za pracę w Stolicy Apostolskiej oddałoby duszę diabłu.

W porównaniu z początkiem pontyfikatu Jana Pawła II watykańscy cywile żyją dziś jak u Benedykta za piecem. Przed trzema laty Watykan dostosował normy pracy do głoszonej przez siebie nauki. Okazją do wprowadzenia nowego statutu Urzędu Pracy Stolicy Apostolskiej stała się publikacja encykliki „Caritas in Veritate”. Papież pisał w niej, że „efektywność i zysk nie mogą być jedynymi motywacjami współczesnego pracodawcy”. Zreformowano więc system wynagrodzeń, przyznając wszystkim podwyżki i premie.

W ramach dodatku do pensji pracownicy Watykanu otrzymują też sporo bonusów: zwolnienie z podatków, bezpłatną opiekę medyczną w watykańskiej klinice (jednej z najnowocześniejszych na świecie), talony na zakupy w dyskoncie i nawet trzykrotnie niższe niż w Rzymie ceny benzyny. W sumie uzbiera się tego drugie tyle co w gotówce. Do tego dochodzą premie, np. z okazji urodzin papieża. Benedykt XVI ustalił jej wysokość na 500 euro.

Przy okazji wydłużono czas pracy dla duchownych do 79. roku życia, podniesiono wysokość becikowego i zreformowano system urlopów. Oprócz ustawowych 26 dni wszyscy pracownicy Città del Vaticano korzystają z dni wolnych. Płatnych! Oprócz wszystkich świąt kościelnych są nimi m.in. rocznica ustanowienia państwa watykańskiego (11 lutego), wspomnienie św. Józefa Robotnika (1 maja), Triduum Paschalne, poniedziałek i wtorek po Wielkanocy, Wigilia i święta Bożego Narodzenia, święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (15 sierpnia), a także rocznica wyboru papieża (19 kwietnia) i jego imieniny (19 marca). Żyć, nie umierać. Bo pracować nie bardzo jest kiedy.

Kościelna kontrola jakości
Wraz z podwyżkami pensji Watykan zaczął kontrolować czas i dyscyplinę pracy. Wprowadził nawet system elektronicznych kart. Co ciekawe, reżim zegara funkcjonował już wcześniej w Stolicy Apostolskiej. W 1960 r. zniósł go Jan XXIII, który prywatnie często kpił z lenistwa swoich pracowników. Jednak zdaniem papieża kontrola godzin pracy nie licowała z godnością duchownych… Dziś Watykan nie toleruje nieusprawiedliwionych nieobecności i trwonienia czasu.

Papiescy informatycy zablokowali pracownikom dostęp do internetowych stron Facebooka, Twittera, YouTube’a, MySpace’a, a nawet Naszej Klasy. – To standardowe rozwiązanie, stosowane w wielu instytucjach na całym świecie – mówi ks. Federico Lombardi, szef watykańskiego Biura Prasowego. – Zainstalowaliśmy też zapory sieciowe, by pracownicy nie mieli dostępu do pornografii i hazardu. Tym, którzy złamią nowy regulamin, grozi nawet zwolnienie w trybie natychmiastowym.

Zmieniło się więc prawie wszystko. Prawie, bo jedna rzecz obowiązuje pracownika za Spiżową Bramą od zawsze i na wieki wieków – klauzula poufności. Watykan przez stulecia wewnętrzne sprawy otaczał tajemnicą. O chorobie papieża wierni zwykle dowiadywali się po jego śmierci. Teraz, kiedy takich informacji nie sposób utrzymać w sekrecie, „tajemnica zawodowa” dotyczy już nie tylko archiwów i ksiąg finansowych, ale wszystkich sfer życia. Ze szczególnym uwzględnieniem życia prywatnego. A im większy sekret, tym wyższa zapłata. Jako na ziemi, tak i w niebie.


Igor Lagenda
Fot. forum, shutterstock.com

Źródło: Wróżka nr 8/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2020

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Promocja wróżka