Warsztaty opierają się na pracy samodzielnej, w parach lub grupach. Nie do wszystkiego łatwo się przyznać na forum, czasem wygodniej przed samym sobą, na kartce. Wyjątkowo zgodne były kobiety Babskiej Dżungli zapytane o głosy krytyki, wywołujące u nich wstyd. Wyliczaniu nie było końca: „Weź się wreszcie do roboty”, „Ogarnij się”, „Zrób coś ze sobą”, „Schudnij”, „Działaj”, „Bądź odpowiedzialna, dorosła, dojrzała...”, i jeszcze kilka innych „bezcennych” rad.
Zgodnie też przyznały, że, oprócz przekazów płynących z mediów i kultury masowej, najczęściej takimi „doradcami” jesteśmy same dla siebie. O swoim wstydzie pierwszego dnia nie mówiły jeszcze głośno.
Dla Karoliny mocnym przeżyciem były ćwiczenia wykonywane w parach. – Były dość pociągające, bo prawie każdy lubi mówić o sobie drugiej osobie. Jednak usłyszenie własnego wstydu działało dość paraliżująco – wspomina. I trzeba się przełamać. Mówić prawdę. Na głos.
Ona przyszła na warsztaty z rozterkami dotyczącymi m.in. relacji z partnerem. I w życiu by nie pomyślała, że ich źródło znajdzie w swoim wstydzie. – Czy ja się w ogóle wstydzę? – zastanawiała się przed spotkaniem.
Już drugiego dnia wiedziała, że tak. I jak bardzo. – Okazało się, że nie umiem być szczęśliwa ze sobą, bez niego. I że udaję, że tak nie jest, obwiniam partnera niemal o wszystko. A tak naprawdę szaleńczo się wstydzę tego, że gdy jestem sama, w pustym mieszkaniu, jestem odrętwiała i płaczę. I że nie mogę siebie wtedy znieść.
Podobnie jak inne uczestniczki, mówiła drżącym głosem o tym, co czuje, tak jak one wzruszała się i podziwiała je za ich historie. I tak jak one, podczas ćwiczeń grupowych, uśmiechała się do wykonanych przez siebie rysunków, obrazujących wstyd w ciele. – Wyjątkowy był moment, gdy na spotkaniu pojawiły się łzy. Nie tylko moje. Wzruszałyśmy się miłością do samych siebie. Gdy już wiedziałyśmy, że nie trzeba się wstydzić, że jesteśmy wystarczające. To było bardzo mocne i głębokie doświadczenie – opowiada Karolina.
Kluczem do odnalezienia sposobu na wstyd jest podejście do siebie z wrażliwością, łagodnością, zrozumieniem. Tak, jak do najlepszego przyjaciela. Wstyd, ten najbardziej paraliżujący, od którego twarz czerwienieje, dłonie się pocą, a żołądek się zaciska, znika w zetknięciu z empatią. To właśnie wtedy, gdy Emma poprosiła, by w parach podzielić się swoim wstydem, a następnie ukoić go stwierdzeniem: „Nie musisz, jesteś świetna taka, jaka jesteś”, emocje doszły do głosu najsilniej. W jednej chwili każda uczestniczka sama sobie potrafiła dać to, czego najbardziej potrzebuje.
Monika na co dzień prowadzi warsztaty, na których zawsze zachwyca ją mądrość i siła zbiorowości. – Poczułam ją bardzo w tamten marcowy weekend. Tylko ujawnione przed innymi myśl czy przeżycie dają wiedzę o nas samych i otaczającym świecie – mówi. Zapytana, czemu warto spotykać się i pracować nad emocjami z innymi ludźmi, odpowiada – „Nie tylko ja tak mam”, „Właśnie o tym myślałam, ale brakowało mi słów”. Dla takich myśli warto ryzykować i ujawniać swoje historie przed innymi.
– Przed warsztatem wstydziłam się mówić głośno o tym, na czym mi zależy i co myślę o danej sytuacji. Podczas marcowego spotkania upewniłam się, że ujawnianie jest techniką, która ułatwia mi kontakt z innymi i umożliwia dbanie o nich tak, jak chcę. Pracując jako coach i psycholog, muszę umieć słuchać. Dzięki warsztatowi zdecydowanie częściej decyduję się na ujawnianie moich myśli i skojarzeń – dodaje Monika.
Marta także podkreśla rolę wspólnoty z innymi kobietami, możliwość wymiany doświadczeń, wzajemnej inspiracji: – Spotkanie wzmocniło mnie, zrobiłam krok ku sobie, ku swoim potrzebom i wartościom. To była również ogromna dawka inspiracji do działania, do dawania ludziom podobnych impulsów oraz podobnych przestrzeni do odkrywania siebie.
Karolina już dawno nie była tak blisko ze sobą, jak to miało miejsce w czasie warsztatu. Zapytana o najważniejszą naukę, którą zabrała ze sobą do domu, odpowiada, że: – Trzeba kochać siebie. To najważniejsze. Bez względu na wszystko – takim, jakim się jest. Bez wstydu. To jest pełnia szczęścia.
Brené Brown przekonuje, że aby wyrwać się z matni ograniczającego wstydu, wystarczy kierować się trzema zasadami:
Tekst Aleksandra Grobelska
dla zalogowanych użytkowników serwisu.