Od 5.00 dowodzenie przejmują hormony płciowe. Wzrasta ciśnienie, temperatura i libido. Najłatwiej wtedy począć dziecko. Warto nastawić budzik na wcześniejszą porę, bo do godziny 8.00 mamy szansę na najlepszy seks. Kochamy się więc, rozkoszujemy bliskością, wstajemy szczęśliwi i tak toczy się życie.leczenie z zegarkiem
Alarm o 6.00 – zapobiegamy atakom serca i przewlekłemu bólowi. Zawały serca najczęściej zdarzają się pomiędzy 6.00 rano a południem. Ryzyko powiększa ta sama gęsta krew, która zachęca nas do miłosnych igraszek. Kiedy się budzimy, gwałtownie rośnie ciśnienie, dlatego zwłaszcza osoby starsze i chorzy powinni wstawać spokojnie i powoli. To też czas na przyjęcie leku rozrzedzającego krew. Najlepiej poczekać w pozycji horyzontalnej, aż zacznie działać. Oczekiwanie można wypełnić głębokimi oddechami, ćwiczeniami rozciągającymi lub... subtelnymi pieszczotami.
O 7.00. nasilają się migreny i bóle reumatologiczne. Można jednak przechytrzyć naturę, kładąc na nocnej szafce tabletki przeciwbólowe, szklankę wody i małą przekąskę. I ustawiając budzik na godzinę przed naszym zwyczajowym czasem pobudki. Otwieramy na moment oczy, przyjmujemy leki i wracamy do snu. Jest szansa, że nie obudzi nas atak migreny.
Rano i ok. godz. 17.00 mierzymy temperaturę. To bardzo czuły wskaźnik, który pokrywa się z rytmem naszych możliwości fizjologicznych i psychicznych. Jak tłumaczy fizjolog prof. Jacek Klawe z Bydgoszczy, mechanizm rządzący ciepłotą jest ważny, gdy sprawdza się gorączkę u chorych. Powinno się to robić o tej samej porze każdego dnia, w przeciwnym razie możemy błędnie odczytać różnicę temperatury rzędu kilku kresek. Wynika ona właśnie z działania zegara biologicznego.
O świcie serce bije najwolniej, stąd na oddziałach kardiologicznych nad ranem zdarzają się problemy ze spadkiem ciśnienia u chorych. Działanie biologicznego zegara ma wpływ na badania hormonalne i zażywanie leków. Poziom hormonów sterydowych w organizmie jest najwyższy rano, natomiast spada wieczorem. Dlatego często ważne jest, by leki hormonalne zażywać o odpowiedniej porze.
Od 9.00 do południa udaje się najwięcej operacji chirurgicznych. Podczas zabiegów wykonywanych w tym czasie zdarza się najmniej powikłań. Pacjenci są wtedy najmniej zdenerwowani, a personel medyczny osiąga najwyższą formę intelektualną i fizyczną. Między 15.00 a 17.00 rośnie ryzyko, że coś pójdzie nie tak. Jeśli lekarze i pielęgniarki są zmęczeni, lepiej zaczekać z inwazyjnym leczeniem.
Poranne szczepienia działają lepiej. Potwierdziły to obserwacje brytyjskich naukowców. Okazuje się, że ludzki system odpornościowy reaguje różnie, w zależności od pory dnia. Uczeni zauważyli, że pacjenci, którzy otrzymali szczepionki przeciw grypie przed południem, wytworzyli w organizmie więcej przeciwciał niż ci, którzy przyjęli je o późniejszej porze dnia. Badanie koncentrowało się na osobach starszych, bo wraz z wiekiem obniża się zdolność do produkcji przeciwciał w reakcji na szczepienie.
Po 16.00 walczymy z nadwagą i bezsennością. Zapomnijmy o porannych ćwiczeniach, jeśli w naszej rodzinie zdarzały się zawały serca. Na bieg po zdrowie i trening jest czas po południu. Organizm jest najlepiej dotleniony między 16.00 a 17.00. Dobrze funkcjonujące płuca umożliwiają efektywne ćwiczenie, wskazany jest zwłaszcza aerobik, czyli trening tlenowy.
Od 18.00 do 20.00 można zaplanować wizytę w siłowni lub samodzielne ćwiczenia beztlenowe, wzmacniające tkankę mięśniową. Po zajęciach gimnastycznych należy zjeść białkowy posiłek, który pozwoli muskułom zregenerować się po wysiłku. Po 19.00 wypita kawa będzie działać na nasz organizm przez 3 do 5 godzin. Bezsenność gwarantowana.
Między 19.00 a 7.00 rano najlepiej ograniczyć się do picia wody. To najlepsza strategia, jeśli chcemy systematycznie, trwale i długoterminowo stracić na wadze. Nocne podjadanie jest w dodatku niebezpieczne. Badał je profesor psychiatrii z Kalifornii Christopher Colwell. Karmił dwie grupy myszy – część w normalnych godzinach, inne w czasie, kiedy powinny spać. Po kilku tygodniach okazało się, że gryzonie, które jadły w nocy, wykazywały znacznie gorsze wyniki w testach pamięciowych.
Depresja bez zegara
Budzisz się zmęczona. Drażni cię hałas za oknem. Masz ochotę schować głowę pod kołdrę. Wracają urywki pogmatwanych snów i wspomnienie posiłku, który znów zjadłaś o drugiej w nocy. Rozczarowanie sobą paraliżuje, poduszka nasiąka łzami. Nadwaga zwiększa się z tygodnia na tydzień, a powracający zespół porannej katastrofy nabiera cech depresji. Na tygodnie pogrążasz się w smutku.
Depresja to efekt zaburzeń hormonalnych. To przez nie organizm zachowuje się tak, jakby był w stanie ciągłego stresu. Nawet jak nie ma ku temu powodów. Nauka łączy depresję z rozregulowaniem centralnego zegara biologicznego. Chorzy odczuwają pogorszenie nastroju rano i jego poprawę wieczorem. Dlatego wymuszanie bezsenności u pacjentów powoduje poprawę ich nastroju. Istnieją leki, które mają odpowiednio przestrajać zegar biologiczny i zapobiegać depresji.
Jeśli zignorujemy zegar biologiczny...
Zaczynamy funkcjonować jak osoby, które podróżują między strefami czasowymi. Sporadyczne wyjazdy nie mają większego znaczenia. Jednak kiedy zaburzenia zegara biologicznego wynikają na przykład z harmonogramu naszej pracy, pojawiają się problemy. Pracownicy zmianowi są szczególnie narażeni na depresję, raka i choroby sercowo-naczyniowe.
Karolina Olszewska
fot.shutterstock
dla zalogowanych użytkowników serwisu.