Figury rozkoszy


Różne kultury, różne apetyty

Mowa o pragnieniu różnych doznań seksualnych. Są regiony, gdzie pewne pozycje są bardziej preferowane niż inne. Zwykle wynika to z warunków kulturowych, religijnych czy społecznych.

I tak podczas gdy w Europie wciąż najbardziej popularna jest pozycja klasyczna, w Afryce uważa się ją za godną pogardy, w przeciwieństwie do pozycji na jeźdźca. Egipcjanie zaś uwielbiają kochać się w pozycjach od tyłu.

Czy można więc mówić o jakiejś jednej, najcudowniejszej, najbardziej podniecającej pozycji? Ci, którzy to sprawdzili, twierdzą, że największą i najbardziej satysfakcjonującą bliskość daje pozycja o poetyckiej nazwie „passion fruit", czyli „kwiat passiflory" lub „owoc namiętności".

O jej stworzenie pokusiła się Susan Crain Bakos, amerykańska propagatorka sztuki miłosnej. Opracowała ją przy udziale żądnych wrażeń współpracowników, którzy sprawdzili ją „na własnej skórze".

Pozycja ta zapewnia kobiecie poczucie większej bliskości niż te bardziej tradycyjne. A mężczyźnie umożliwia zarówno utrzymanie silnej erekcji, jak i przedłużenie stosunku. I, co najistotniejsze, ma doprowadzić oboje do wyjątkowych orgazmów. Hm, warto spróbować, nie?

reklama


Passion fruit - jak to się robi?

Kochankowie siadają naprzeciwko siebie. Ona obejmuje go nogami, wspierając się na jego udach. On trzyma nogi wyciągnięte do przodu w lekkim rozkroku. Prawą rękę kładą na karku partnera, lewą u podstawy kręgosłupa. I tak przez kilka minut się pieszczą, patrząc sobie w oczy i całując się.

Następnie on wsuwa swoją „męskość" w jej „kobiecość" tak, by trzon penisa jak najmocniej pobudzał łechtaczkę. Taka stymulacja tego z najczulszych punktów na ciele kobiety może sprawić, że przeżyje ona nie jeden, ale kilka orgazmów. Mężczyzna zaś ma szansę przez długi czas doświadczać ekstazy bez wytrysków, dzięki czemu nie wyczerpie od razu wszystkich sił.

Susan Crain Bakos twierdzi, że inspiracją do stworzenia tej pozycji była dla niej figura tantryczna jab-jum, inaczej „zastygłe spojrzenie". Polega ona na tym, że zanim rozpocznie się akt seksualny, trzeba długo patrzeć sobie w oczy, dając sobie wzajemną czułość.

Zdarza się, że kto spróbuje tej pozycji, uświadomi sobie, jak rzadko w czasie seksu spoglądamy sobie w oczy. A przecież to jeden z najbardziej podniecających bodźców...

Bożena Stasiak
fot. be&w

Źródło: Wróżka nr 7/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2020

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Promocja wróżka