Różne kultury, różne apetytyMowa o pragnieniu różnych doznań seksualnych. Są regiony, gdzie pewne pozycje są bardziej preferowane niż inne. Zwykle wynika to z warunków kulturowych, religijnych czy społecznych.
I tak podczas gdy w Europie wciąż najbardziej popularna jest pozycja klasyczna, w Afryce uważa się ją za godną pogardy, w przeciwieństwie do pozycji na jeźdźca. Egipcjanie zaś uwielbiają kochać się w pozycjach od tyłu.
Czy można więc mówić o jakiejś jednej, najcudowniejszej, najbardziej podniecającej pozycji? Ci, którzy to sprawdzili, twierdzą, że największą i najbardziej satysfakcjonującą bliskość daje pozycja o poetyckiej nazwie „passion fruit", czyli „kwiat passiflory" lub „owoc namiętności".
O jej stworzenie pokusiła się Susan Crain Bakos, amerykańska propagatorka sztuki miłosnej. Opracowała ją przy udziale żądnych wrażeń współpracowników, którzy sprawdzili ją „na własnej skórze".
Pozycja ta zapewnia kobiecie poczucie większej bliskości niż te bardziej tradycyjne. A mężczyźnie umożliwia zarówno utrzymanie silnej erekcji, jak i przedłużenie stosunku. I, co najistotniejsze, ma doprowadzić oboje do wyjątkowych orgazmów. Hm, warto spróbować, nie?
dla zalogowanych użytkowników serwisu.