Strona 2 z 3
Biorąc pod uwagę te informacje, trudno nie uznać, że wiele przekonań na temat promieniowania słonecznego i jego szkodliwości to zwykłe mity. Dziś, kiedy ktoś nam powie, że opalanie się grozi rakiem skóry, możemy mu odparować: „Kąpiele słoneczne to także najlepszy sposób, by uodpornić skórę i zmniejszyć ryzyko tego nowotworu, a przy okazji zapobiec kilku innym problemom!”. Ale pamiętajmy przy tym, że słońce to także niebezpieczny przeciwnik wyposażony w broń o piekielnej mocy. Może działać otwarcie za pomocą promieni krótkich (UVB), które powodują poparzenia na powierzchni skóry, albo podstępnie – wysyłając wiązkę promieniowania UVA. Te dłuższe promienie wydają się mniej groźne (nie parzą), ale to tylko pozory, bo gdy wnikną w głąb tkanek – robią w nich spustoszenie. Niszczą na przykład włókna kolagenu i elastyny, przez co skóra traci jędrność i starzeje się w przyspieszonym tempie.
Nie ma wątpliwości – słońce daje nam życie i zdrowie, ale też je odbiera. Kto nie chce być ofiarą okrutnego bóstwa, musi się przed nim zabezpieczyć. Nie tylko kremem z filtrami, ale też mądrą dietą, ziołami i dużą dawką rozsądku.
Jak czerpać energię ze słońca
Dawniej Egipcjanie czy Inkowie w podziękowaniu za życiodajne moce słońca oddawali mu cześć. Dzisiaj też warto zwrócić się twarzą w jego stronę i pochylić głowę. Taki rytuał ma głęboki sens – wiadomo, że słońce aktywizuje wiele procesów w naszym organizmie. Jeśli zadziałamy nim na gruczoł przysadki, zacznie ona wytwarzać „hormony szczęścia”. Dzięki temu poczujemy przypływ sił witalnych i chęć do życia.
reklama
Medytacja o poranku Usiądź lub stań wygodnie tak, żeby czuć na twarzy ciepło słońca. Zrób głęboki wdech (nosem), wyobrażając sobie, że wraz z powietrzem wciągasz promyki. Zobacz, jak płyną od głowy aż do stóp, ogrzewają twoje wnętrze. Podczas wydechu energia wychodzi na zewnątrz i otacza cię jak kokon. Z każdym wdechem masz w sobie więcej słońca, a wraz z wydechem – powiększa się krąg światła wokół ciebie. Podczas kolejnego wdechu postaraj się zatrzymać słońce, pozwól, by pulsowało w twoim ciele jak… serce. Chłoń je każdą komórką. Poczuj, że sama jesteś energią, nabierasz siły i pewności siebie.
Filtrowanie od wewnątrz Nastawieni na błyskawiczny efekt, jaki daje stosowanie kremów z filtrami, często zapominamy, że istnieją naturalne pochłaniacze szkodliwego promieniowania, np. te zawarte w warzywach i owocach. Nie zastąpią wprawdzie działania faktorów, ale przecież nikt tego od nich nie oczekuje. Ich rola jest inna – mają wspomagać nasze wewnętrzne mechanizmy obronne. Dlaczego warto teraz jeść więcej marchewki, moreli, brzoskwiń czy melonów? Bo zawierają tzw. karotenoidy (na czele z beta-karotenem), które pobudzają produkcję barwnika w skórze (melaniny) i nadają jej złocisty odcień. Taka opalenizna w połączeniu z tą prawdziwą uzyskaną na plaży (najwięcej melaniny wytwarza się pod wpływem słońca) to już spore zabezpieczenie przed poparzeniami.
Wiadomo – śniadych słońce zawsze traktuje łagodniej. Ale to jeszcze nie koniec! W warzywach i owocach są przecież przeciwutleniacze (np. witaminy A, C i E), dzięki którym niebezpieczne dla skóry wolne rodniki, mnożące się pod wpływem promieniowania UV, zostają częściowo zneutralizowane. Jeśli nie wiesz, jaką przekąskę zabrać na plażę, podpowiadamy – kilka pomarańczy i pojemniczek jagód lub borówek amerykańskich. Z badań wynika, że zawarte w nich flawonoidy mają zdolność pochłaniania promieni słonecznych, działają więc jak wewnętrzny filtr. Jakiś czas temu naukowcy z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa wzięli pod lupę także kiełki brokułów i sprawdzili ich przydatność w ochronie przeciwsłonecznej. Okazało się, że składnik rośliny – sulforafan – zmniejsza rumień i stan zapalny aż o 37 procent!
Olejek do opalania własnej robotyJeśli boisz się chemii zawartej w kremach do opalania, zrób sobie własny ekologiczny olejek przeciwsłoneczny. Daje ochronę rzędu 2-4 SPF, więc smaruj się „na bogato” – dużo i często.
Składniki kupisz w aptece lub w sklepie zielarskim: 10 g lanoliny (1 płaska łyżeczka), 5 g wosku pszczelego, 5 g masła kakaowego, 40 g oleju sezamowego, 40 g wody z kwiatu pomarańczy.
Lanolinę, wosk i masło kakaowe stop w kąpieli wodnej (włóż te składniki do blaszanej miseczki, wstaw ją do garnka z gotującą się wodą i mieszaj), dodaj olej sezamowy i podgrzewaj (ale nie gotuj). Osobno podgrzej (do ok. 60°C) wodę z kwiatu pomarańczy i dodaj ją do tłuszczów. Zdejmij z ognia i mieszaj mikserem na wolnych obrotach, aż powstanie krem. Wystudzony przełóż do pojemniczka i trzymaj w lodówce.
dla zalogowanych użytkowników serwisu.