Car Aleksander II i Katarzyna Dołgoruka: namiętność od Boga


Gdy Katarzyna zatrzymała się w Paryżu, jego dyplomaci dali do zrozumienia cesarzowi Napoleonowi III, że rosyjski car chętnie da się zaprosić na szykującą się właśnie we francuskiej stolicy II wystawę światową. I tak zakochany car za dnia podziwiał pawilony wystawowe w towarzystwie cesarza Francuzów, a nocami realizował główny cel swojej eskapady – schadzki z kochanką.  

Gdy Katia wróciła w końcu do Petersburga, Aleksander wynajął dla niej rezydencję, którą szybko ochrzcili „gniazdkiem". Teraz spotykali się głównie tutaj, a posłaniec z listami kursował między willą a carskim pałacem nawet kilka razy dziennie. 

W końcu ta namiętność zaczęła odbijać się na ich zdrowiu. Nic zresztą dziwnego, jeśli prawdą są opisy cara o uprawianiu miłości codziennie „po cztery razy na każdym meblu w każdym pokoju". Najpierw wkroczył jego lekarz, każąc imperatorowi ograniczyć owe wysiłki „dla dobra państwa". Później medycy musieli się zająć Katarzyną, bo zaczęła popadać w chorobę z ustawicznej tęsknoty za carem, z którym wciąż nie mogła zamieszkać.  

Doktorzy znaleźli radę: powinna urodzić dziecko. Aleksander się z nimi zgodził. I tak w szóstym roku ich związku przyszedł na świat Georgij. Poród odbył się w pałacu w gabinecie Aleksandra. Caryca Maria była wtedy na Krymie, dokąd często wysyłali ją lekarze z powodu gruźlicy. 

reklama


Kolejne dzieci rodziły się im co dwa lata. Z dwóch synów i dwóch córek przeżyło troje; drugi syn zmarł jeszcze w niemowlęctwie. W rezydencji Katarzyny car miał w ten sposób drugi dom, do którego uciekał, kiedy tylko mógł. 

Cudownie ocalony dla miłości 

Ta romantyczno-rodzinna sielanka przerywana była momentami grozy – zamachami na życie cara, które przewijały się przez całe jego panowanie. Pierwszy zbiegł się niemal dokładnie z początkiem romansu z Katią. Gdy car spacerował w ogrodzie przed spotkaniem z nią, strzelił do niego ukryty zamachowiec. Chybił. 

Drugi zamach miał miejsce znów tuż przed schadzką z Katią, w Paryżu, gdy Aleksander jechał w odkrytym powozie z Napoleonem III. Dwa strzały w jego kierunku oddał Polak, uczestnik powstania styczniowego, krwawo stłumionego przez Aleksandra. 

Ochrona cesarza Francuzów schwytała zamachowca. Ale car ocalenie skłonny był przypisać Katii, podobnie jak czynił to po pierwszym zamachu. Nazywał ją swoim aniołem stróżem, który zawsze ochroni go dla miłości. Tak też napisał do niej po kolejnym zamachu, z którego uszedł w Petersburgu, gdy wracał piechotą od Katarzyny. „Bóg znowu cudownie mnie ocalił – dla ciebie". 

Aleksander II przeżył sześć zamachów na swoje życie, by w końcu zginąć w siódmym. Ale tym, co przeraziło go najbardziej, była pogłoska o zamachu szykowanym na Katię. Doniesiono mu o tym w anonimowym liście w 1879 roku, gdy na świecie były już wszystkie ich dzieci, a najstarszy syn miał siedem lat. To wtedy car zdecydował o przeniesieniu swojej drugiej rodziny do Pałacu Zimowego, w którym w tym czasie umierała jego prawowita żona. Katarzyna z dziećmi zamieszkała piętro wyżej nad jej apartamentami. Aleksander nie posiadał się ze szczęścia – wreszcie miał ukochaną obok siebie bez przerwy. 

Żona, ale nie caryca 

Katarzyna mieszkała w pałacu już rok, gdy caryca Maria została znaleziona w swym łóżku martwa. Aleksander, jak obiecał, ożenił się z Katią niemal natychmiast, skracając wymagany okres 40 dni żałoby. Źle czuł się podczas pogrzebu żony. Towarzyszyła mu burza. Gdy w pewnym momencie niebo przecięła ogromna błyskawica, carowi przeszło przez myśl, że to zapowiedź kary za grzechy wobec żony. 

Zaślubinom z wieloletnią kochanką przeciwna była cała rodzina Romanowów. I choć samego ożenku nikt nie mógł carowi zabronić, małżeństwo musiało być morganatyczne, bo z osobą niższego stanu. A dzieci nie miały praw do tytułów, funkcji i dóbr dziedziczonych w rodzinie małżonka wyższego stanem. Katarzyna wraz ze ślubem otrzymała tytuł wielkiej księżnej Juriewskiej oraz całkiem niezłą fortunę, którą car zdeponował w banku na nazwisko jej i ich dzieci. 

Aleksander i Katia byli szczęśliwi, że podwójne życie się skończyło. On liczył 62 lata, ona 33, mieli troje dzieci. Ale ich namiętność nie osłabła. Nadal cieszyli się sobą jak młodzi kochankowie. 

Osiem miesięcy po ślubie car padł ofiarą siódmego zamachu. Pod jego powóz, którym jechał odebrać paradę żołnierzy, rzucono bombę. Tylna część karety została rozerwana, car nie doznał nawet draśnięcia. Zamachowca natychmiast złapano, ale wkrótce okazało się, że nie był jedyny. 

Gdy car wysiadł z powozu, drugą bombę rzucił Polak Ignacy Hryniewiecki. Śmiertelnie rannego cara odwieziono do pałacu. Zmarł o pół do czwartej po południu w ramionach rozpaczającej Katii. Kilka godzin wcześniej zanotował w swoim dzienniku, że tego dnia zrobił już dwie rzeczy, które uszczęśliwiają go najbardziej: uczynił kolejny wpis w pamiętniku i posiadł swoją żonę na solidnym stole w swym gabinecie. Na spotkanie ze śmiercią wyjechał szczęśliwy. 

Katarzynę zaraz po pogrzebie męża nowy car Aleksander III zmusił do wyjazdu wraz z dziećmi z Rosji. Udała się do Nicei. Przeżyła ukochanego o 41 lat. Zachowała po nim wiele pamiątek, do końca życia traktując je jak relikwie.

Ewa Dereń
fot. wikipedia, shutterstock  

Galeria zdjęć

W lewo
W prawo
Źródło: Wróżka nr 5/2016
Tagi:
Już w kioskach: 2020

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Promocja wróżka