Kiedyś w pogoni za ujmującym spojrzeniem włoskie kurtyzany wlewały sobie do oczu wyciąg z belladonny zwanej wilczą jagodą. Jej owoce mają w sobie atropinę rozszerzającą źrenice, zatem ich właścicielka wyglądała na przeżywającą rozkosz nawet ze starym lubieżnikiem. Niestety, był to niebezpieczny sposób, bo belladonna jest trująca – wywołuje halucynacje, ataki szału a nawet może doprowadzić do paraliżu i śmierci.
Gdy w Europie zapanowało chrześcijaństwo, szybko zapomniano o upiększających kosmetykach. Ciało miało być skromne i zawstydzone. Do łask makijaż na dobre przywróciły kino i emancypacja. Pozwoliły się malować kobietom, jak im się podobało. Mocny makijaż powiek lansowała kobieta wamp, aktorka amerykańskich filmów niemych, Theda Bara. Ogromny popyt na cienie wywołała Elizabeth Taylor jako Kleopatra w 1961 roku. Z kolei Brigitte Bardot to ikona eyelinerów. Być jak Audrey Hepburn znaczyło pogrubić brwi. Jej makijażysta domalowywał fragmenty łuku na górze.
Ozdabianie oczu to jedno, ale równie ważne jest samo ich spojrzenie. Musi być wyraźne, odważne i tajemnicze, bo takie głęboko zapada nam w serce. „Masz takie oczy zielone. Zielone jak letni wiatr. Zaczarowanych lasów. I zaczarowanych malw", „Ładne oczy masz, komu je dasz" – mówią piosenki o sile kobiecego spojrzenia. Patrz, jakbyś widziała faceta, który dał ci najlepszy orgazm, jakbyś oglądała cud świata, swoją największą miłość i miała na końcu języka „kocham cię i pragnę" – to instrukcja gapienia się w kamerę dla aktorek, a modelek w obiektyw.
To sposób na złowienie bezcennego, świetlistego spojrzenia, pełnego pożądania, zaciekawionego, wyraźnego. To dzięki temu pamiętamy, jak Kate Winslet patrzyła na Leonardo DiCaprio w „Titanicu" czy Scarlett Johansson na Billa Murraya w „Między słowami".
W kwestii makijażu ostatnimi czasy najchętniej korzystamy z porad blogerek. Profil na Facebooku najpopularniejszej polskiej makijażowej blogerki Red Lipstick Monster ma prawie pół miliona fanek. Kiedy jeździła na promocyjne spotkania ze swoją książką, po podpis i selfie z nią trzeba było czekać kilka godzin w kolejce.
Red Lipstick Monster zaleca makijaż koci – śmiałe pociągnięcie czarnym eyelinerem na górnej powiece. „Marzy mi się taka kreska. Ale mam mocno pozałamywane oko. Czy da się coś z tym zrobić?" – skarży się w komentarzach na Facebooku jedna z fanek. „Zaakceptować i pokochać" – odpowiada blogerka.
Katarzyna Szczerbowska
fot.: bulls, getty images, shutterstock
dla zalogowanych użytkowników serwisu.