Wymarzony facet


Roberto mówi także o rzeczach fundamentalnych z punktu widzenia biologii, a których z reguły, wiążąc się ze sobą, w ogóle nie bierzemy pod uwagę. Na przykład stan hormonalny obydwojga partnerów powinien być podobny, a to znaczy, że lepiej, aby byli w zbliżonym wieku. Praworęczni powinni łączyć się z praworęcznymi, leworęczni z leworęcznymi. – Nie lekceważmy tych aspektów, bo choć w pierwszej chwili wydają się bez znaczenia – mówi Barnai – w ciągu kolejnych lat mogą zaważyć na dalszym, wspólnym życiu.

Szczegółowo opisz wymarzonego partnera! 

Po pierwszym dniu warsztatów, gdy już wiadomo, jak zabrać się do pisania listu, który Roberto nazywa obrazowo „zamawianiem pizzy", każdy z uczestników czyta własny. Nikt się nie krępuje, choć niektóre zdania są bardzo osobiste. Atmosfera jest wspierająca, dojrzała. Każdy rozumie, po co tu przyszedł. Wie także, że jego sukces w odnalezieniu drugiej połowy może być sukcesem tych, z którymi się tą wiedzą podzieli. A wtedy świat będzie szczęśliwszy. To nie jest bez znaczenia dla tych, którzy się rozwijają duchowo, a przecież innych na tej sali nie ma. 

– Ja, Halina, zdecydowałam, w dniu tym i tym, że mój wymarzony partner wygląda tak – drobna brunetka wymienia wszystkie cechy fizyczne wymarzonego faceta, w tym „oczy szare, mocne spojrzenie, broda delikatna, smukła, klatka piersiowa umięśniona, brzuch płaski...". 

Prowadzący słucha uważnie. Przerywa przy uszach i sugeruje, żeby zamiast „niezbyt duże", napisać: „zgrabne, takie jakie mi się podobają". Tłumaczy, że precyzja w opisie cech fizycznych jest niezwykle istotna. – Nie musisz żyć z człowiekiem, w którego wyglądzie coś cię denerwuje – zapewnia. – Możesz wybrać taką zewnętrzność, jaka ci najbardziej odpowiada. 

Ktoś głośno się zastanawia, czy to nie przesada. W końcu, jeśli jesteśmy z osobą, która ma dobry charakter i kocha nas, to co nam przeszkadza, że ma brzydki nos lub wątłe ramiona? Roberto tłumaczy, że w tym opisie nie chodzi o wybór modela: ktoś może uwielbiać wątłe ramiona i takie sobie zażyczyć. Nie chodzi też o kompromisy i półśrodki. Niech zamówienie na partnera będzie szczere, prawdziwe.

reklama


Bierzmy pod uwagę własne potrzeby, nie bądźmy skąpi w stosunku do siebie. – Jeśli czegoś z głębi serca pragniesz, to znaczy, że we wszechświecie jest odpowiedź na twoje zapotrzebowanie – zapewnia. – Nie wahaj się, tylko zamawiaj. 

Na dowód tego Roberto przytacza własną historię. Długo szukał kobiety swego życia, napisał zamówienie, a potem każdej spotkanej dziewczynie zaglądał w oczy. Przewidywał, jak będzie miała na imię, gdzie ją pozna. Żadnej z tych rzeczy nie był w stanie odgadnąć. Jednak, gdy już ją znalazł, okazało się, że perfekcyjnie odpowiada jego zamówieniu. I nawet umie rozmawiać ze zwierzętami, o co również poprosił! 

„Kocha góry, jest dobrym przewodnikiem, sprawia mu przyjemność troska o mnie, potrafi zauważyć, kiedy potrzebuję wsparcia, lubi masować, bo ja lubię być masowana" – tym razem portret przyszłego partnera czyta wysoka blondynka. 

Po niej kolejna kobieta: „Jest uporządkowany pod względem duchowym, potrafi zadbać o ogród i zbudować dom. Tolerancyjny, serdeczny, rozmowny, ale ceni też chwile milczenia. Milczenie z nim także jest ciekawe. Lubi spać nago...". – Ja lubię! – wyrywa się sąsiad obok i cała sala się śmieje, a atmosfera jeszcze mocniej ociepla. Następna uczestniczka ogłasza, że: „Jest zdolny do prawdziwego uczucia, mówi płynnie po angielsku, jest heteroseksualny i lubi seks ze mną. Mieszka w Paryżu". 

Napisz też, czego sobie nie życzysz  

Listy są długie, niektóre mają po kilka stron. Ich autorzy pisali je przez pół nocy. Niektórzy jednak nawet ich nie zaczęli. Mówią, że muszą to dokładnie przemyśleć, żeby nie popełnić błędu, a Roberto się z nimi zgadza. Sprawa właściwego partnera na życie to sprawa kluczowa. Prowadzący podkreśla także, żeby nie używać w liście negacji, na przykład: nie jest agresywny, nie pali papierosów. Zamiast tego można napisać: jest wolny od wszelkich nałogów. 

To, co w zamówieniu niezbędne, to także lista wykluczeń, czyli spis rzeczy, których sobie absolutnie w związku nie życzymy. Z sali padają takie określenia, jak „wieczny pacjent", „alkoholik", „ponurak", „infantylny", „uzależniony od gier", „nudziarz", „fanatyk", „gej", „biedak", „leń". Dziewczyny się wyraźnie rozkręcają, ale list trzeba jakoś zakończyć. Najlepiej sformułowaniem: termin realizacji zamówienia do dnia tego i tego. 

A co potem? List schować na dnie szuflady i otworzyć się na świat. Spotykać z ludźmi, odnawiać stare znajomości, zawierać nowe. Być w ruchu. Nie zamykać się w domu. Tylko tak damy szansę dostawcy pizzy. Możemy dostać gorącą!

Sonia Ross
fot. shutterstock 

Źródło: Wróżka, nr 6/2015
Tagi:
Już w kioskach: 2020

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Promocja wróżka