Strona 2 z 2
Lekarstwo na bystry umysł
Nie ma wątpliwości, że medytacja powoduje pozytywne zmiany w mózgu. Widać to wyraźnie w badaniu rezonansem magnetycznym. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles odkryli, że u osób, które praktykują ją od dawna, wzrasta objętość hipokampa, czyli obszarów odpowiadających za odczuwanie emocji.
– To wyjaśnia, dlaczego ludzie, którzy medytują na co dzień, mają pozytywne podejście do życia, są spokojni i opanowani nawet w trudnych sytuacjach życiowych – komentuje badanie jego współautorka, dr Eileen Luders. Uczona podkreśla, że uczestnicy eksperymentu praktykowali różne formy medytacji, poświęcali im od 10 do 90 minut dziennie, od co najmniej pięciu lat. A im więcej czasu poświęcali na medytację, tym głębsze zmiany zachodziły w ich mózgach. I tym lepiej umieli się koncentrować na zadaniach.
Dr Luders uważa, że praktyki duchowe zwiększają plastyczność mózgu, bo sprzyjają tworzeniu się nowych komórek nerwowych i połączeń między nimi. Czy to prawda, że lepiej się po nich myśli? Naukowcy z Uniwersytetu w Utrechcie postanowili to sprawdzić. Zebrali grupę 34 osób, które regularnie medytują i ćwiczą jogę.
Podzielili ją na dwa zespoły. Pierwszy miał medytować przez 20 minut, a drugi w tym czasie odpoczywał w inny sposób. Potem wszyscy uczestnicy przeszli test odległych skojarzeń. Dostali 30 zestawów słów, po trzy w każdym. Ich zadaniem było odgadnąć czwarty wyraz spoza zestawu, np. Persja, nalot, podłoga – dywan. Okazało się, że osoby medytujące wypadły w tym teście średnio dwa razy lepiej! Uczeni twierdzą, że skupienie, jakiego wtedy doświadczamy, działa odświeżająco na mózg. Łatwiej wtedy dotrzeć do zasobów informacji, nawet tych głęboko ukrytych. I szybciej znaleźć zależności między nimi.
reklama
Wydłuż sobie telomery i... życieNaukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco zalecają jogę i medytację nawet bardzo poważnie chorym osobom. Przez pięć lat śledzili oni losy 35 pacjentów z rakiem prostaty, z których dziesięciu diametralnie zmieniło styl życia. Przeszli na wegetarianizm (jedli głównie owoce, warzywa i produkty z pełnego ziarna, a unikali tłuszczów i cukrów rafinowanych), spacerowali po 30 minut dziennie przez sześć dni w tygodniu. Ale to nie wszystko, bo raz w tygodniu uczestniczyli w specjalnych spotkaniach z trenerem. Uczyli się tam panować nad stresem, praktykowali jogę, wykonywali ćwiczenia oddechowe i medytowali. Pozostałych 25 mężczyzn obserwowanych przez badaczy nic nie zmieniło w swoim życiu.
Jaki był efekt eksperymentu? Okazało się, że u pacjentów z pierwszej grupy wydłużyły się telomery (średnio o 10 proc.). Są to fragmenty chromosomów, które odgrywają podobną rolę jak plastikowe osłonki na końcach sznurowadeł. Zabezpieczają chromosom przed uszkodzeniem podczas podziału komórki. Im są one dłuższe, tym człowiek jest w większym stopniu chroniony przed procesami prowadzącymi do nowotworów.
Kalifornijscy naukowcy zauważyli też, że im bardziej uczestnicy badania angażowali się w ćwiczenia jogi i medytacji, tym ich telomery były dłuższe. Natomiast u mężczyzn, którzy nie zmienili swojego trybu życia, po pięciu latach obserwacji stwierdzono proces odwrotny. Ich telomery skróciły się średnio o 3 proc.!
Specjaliści są przekonani, że zmiany w chromosomach pod wpływem jogi i medytacji zachodzą u wszystkich ludzi, a nie tylko chorych na raka prostaty. Badali bowiem komórki krwi, a nie nowotworowe. – Skracanie telomerów zwiększa ryzyko wystąpienia poważnych chorób. Jesteśmy przekonani, że ich wydłużenie zapobiega wielu schorzeniom, a nawet może dodać nam parę ładnych lat życia – uważa prof. Peter Carroll. I każdego namawia na zajęcia z samodoskonalenia ciała i umysłu. To tani i skuteczny sposób na zdrowie.
Dorota Reinischfot. shutterstock
dla zalogowanych użytkowników serwisu.