Strona 2 z 2
Maryna ocalała pod spódnicą
W Moskwie nastał sądny dzień. Świeżo koronowana caryca zdołała się uratować. Podobno skryła się pod sukniami potężnej damy dworu.
To chyba jednak nieprawda. Hetman Stanisław Żółkiewski, który w 1610 r. będzie rozmawiać ze świadkami rzezi, napisze, że podczas „krwawej moskiewskiej jutrzni" „naszym się dostało i wstydowi białogłowskiemu nie przepuszczono". Podczas gwałtów na kobietach Marynę łatwo znaleziono by pod spódnicą. Spiskowcy oszczędzali ją, posłów króla i znaczących magnatów, aby nie zadzierać z Rzeczypospolitą.
Niezwykłym refleksem wykazał się wtedy wojewoda Jerzy Mniszech. Przewidując wybór Wasyla Szujskiego na cara, co stało się 29 maja 1606 r., zaczął namawiać bojarów... do wydania Maryny za zwycięskiego kniazia. Mimo że Szujski był starcem. Ale w ten sposób jego córka mogłaby pozostać carycą.
Tymczasem Moskwa ledwie ochłonęła z rzezi, już obiegły ją wieści, że przymrozki i związana z tym zapowiedź nieurodzaju i głodu to kara Boża. Twierdzono, że car Dymitr ocalał. Doszło do poważnych zamieszek. Car Wasyl Szujski kazał sprowadzić z Uglicza ciało małego Dymitra, który rzeczywiście zginął w tajemniczych okolicznościach, w maju 1591 r. Złożono je w soborze Archangielskim. Rychło zasłynęło cudami uzdrowień i mały Dymitr został wyniesiony na ołtarze.
Tymczasem z ciałem dorosłego, zamordowanego cara Dymitra Samozwańca działy się rzeczy niezwykłe. Na placu Czerwonym pojawiały się z ziemi ognie, burza zwaliła bramę Sierpuchowską podczas przewozu zwłok. Grabarze uciekli, a przy ciele porzuconego Dymitra siadły dwa gołębie. Chcąc wreszcie ukrócić te pogłoski, Duma bojarów postanowiła spalić trupa. Przekazy mówią, że jego prochami załadowano armatę i wystrzelono w kierunku Polski, by wracał, skąd przyszedł.
reklama
Pojawili się kolejni „cudownie ocaleni" Dymitrowie. Największą karierę zrobił „grubianin wielki, obyczajów brzydkich", Maciej Wierowkin, najprawdopodobniej syn popa, jak pisał polski pamiętnikarz, Mikołaj Marchocki. W Starodubie Siewierskim podał się za cara, a wątpiących w jego „cudowne ocalenie" przekonał kijem i wrzaskiem.
Samozwaniec II, czyli Łże-DymitrPrzy Dymitrze I istniał cień wątpliwości, kim był naprawdę. „Dymitr II" był jawnym oszustem, ale i tak zyskał wsparcie magnatów polskich i litewskich. Dzięki temu, 10 maja 1608 r. jego wojska rozbiły armię cara Wasyla Szujskiego. „Łże-Dymitrowi" potrzebna była żona. Najlepiej „dawna", Maryna. Car Wasyl Szujski zgodził się ją uwolnić, pod warunkiem, że wróci do Polski. Maryna ani myślała tego robić. Uwolniona, zgodziła się, by Dymitr II do niej przyjechał. Kiedy przybył, 16 września 1608 r., zgodnie z zaleceniem ojca uznała za „cudownie ocalałego" męża Dymitra I. Przed Bogiem nie mogła kłamać. W tajemnicy ks. Antoni Lubelczyk udzielił więc ślubu niecodziennej parze.
Marynie nie przeszkadzało, że jej mąż-bis lęki topił w kieliszku i był prostakiem. Urodziła mu syna. Pijany wiecznie Samozwaniec II pożył niedługo. Został postrzelony przez Tatara, kniazia Piotra Urusowa, który, aby nie odrodził się kolejny Samozwaniec, odciął mu jeszcze głowę i rękę.
Na wieść o zamachu na męża „Maryna wybiega z podgrodzia do miasta, głośno rozpaczając. Z rozwianym włosem pokazała wszystkim nagie piersi, które miały być przebite mieczem. Jej widok wzbudził u Kozaków dońskich furię. Pod wodzą atamana Iwana Zarudzkiego wysiekli ich 200 Tatarów.
Odtąd Maryna związała z nim swój los. Stworzyli państwo w Astrachaniu. W 1614 r. wybuchł bunt przeciw ambitnej carycy. Wraz z atamanem wpadli w ręce siepaczy i zostali przewiezieni do Moskwy. Pierwszej carycy w dziejach Rosji nie wypadało karać. Nowy car, Michał Romanow nakazał ją odesłać do wieży w Kołomnie. Tam skręcono jej kark. Według innych źródeł, została utopiona w przerębli w 1615 roku.
Miała 27 lat. Na carskim tronie zasiadała tak naprawdę 10 dni. Natomiast ostatni konkubent Maryny, kandydat na cara, Iwan Zarudzki został wbity na pal. Czteroletniego synka Iwana powieszono w publicznej egzekucji na placu Czerwonym w Moskwie.
Jan Pannfot. wikipedia
dla zalogowanych użytkowników serwisu.