Zaspokajanie się samemu również przyda się mężczyznom, którzy mają przedwczesny wytrysk. Albo nie mogą uzyskać odpowiedniej ilości bodźców erotycznych w czasie zbliżenia. Dlatego już w latach 70. XX w. Dodson była jedną z pierwszych, które namawiały do seksu z samym sobą. W książce „Sex for One", którą wydała w 1973 roku, a która błyskawicznie stała się bestsellerem, przekonywała do tego sposobu. Próbowała też uwolnić osoby uprawiające onanizm od wstydu i poczucia winy.
„Masturbacja to niekończący się romans, który każdy ma z samym sobą przez całe życie", napisała. Od 1970 roku przez 15 lat prowadziła naukę masturbacji przeznaczoną dla kobiet. Była zaskoczona, jak wiele z nich boi się to robić i czuje się wtedy winnymi. Na jej warsztaty przychodziły dziesiątki młodych, atrakcyjnych kobiet, które nigdy tego nie doświadczyły. „A jak miały go przeżyć, skoro nie znały własnego ciała? Tę wiedzę właśnie starałam się im przekazać" – mówi Dodson. A druga jej rada brzmiała: podtrzymuj seksualne związki z samym sobą i przestań zastanawiać się, co twój partner o tobie pomyśli, gdy zobaczy cię w takiej chwili.
Seksualne eksperymenty
Dodson przyznaje, że najlepszy w życiu seks w życiu przeżyła, gdy miała 70 lat, a jej partner skończył lat dwadzieścia. Ale z onanizmu nie zrezygnowała. „Kiedyś uważałam, że masturbacja prowadzi do seksu, ale teraz już wiem, że masturbacja jest seksem. Jeśli więc ktoś zapyta cię, kiedy pierwszy raz uprawiałaś seks, prawidłową odpowiedzią będzie wspomnienie pierwszego doświadczenia masturbacji, a nie pierwszego stosunku z partnerem" – pisze.
Krótko ostrzyżone, modnie ufarbowane włosy... Lubiąca wódkę i sypiąca dowcipami Dodson nie ma nic wspólnego ze staruszkami w jej wieku, które grzecznie siedzą w fotelu i bawią wnuków. Większość ludzi dałoby jej nie więcej niż 50-60 lat.
Do zbawiennego wpływu masturbacji przekonują Anthony Santella i Spring Chenoa Cooper z University of Sydney, na łamach internetowego czasopisma „The Conversation". Twierdzą, że samoseks u kobiet może zapobiegać infekcjom szyjki macicy i zakażeniom układu moczowego. „Częste pobudzenie seksualne zmusza do pracy mięśnie szyjki macicy, dzięki czemu wypłukiwane są bakterie osadzające się na jej błonie śluzowej" – piszą australijscy uczeni. Ich zdaniem masturbacja – choć może brzmi to niewiarygodnie – może także zapobiegać cukrzycy typu 2. Pobudza bowiem układ hormonalny do prawidłowej pracy.
Seks z samym sobą również uspokaja, bo zmniejsza stężenie kortyzolu, czyli hormonu stresu. Sprawia, że znikają problemy z bezsennością oraz poprawia nastrój, bo wyzwalane są wtedy tzw. hormony przyjemności – serotonina, endorfiny i oksytocyna. Oczywiście dzieje się tak tylko wówczas, gdy poddająca się tej czynności osoba nie ma poczucia winy. Uprawiając seks „na własną rękę", nie sposób też zajść w ciążę ani nabawić się chorób przenoszą drogą płciową.
Facetom na zdrowie
Także mężczyźni, którzy nie uprawiają onanizmu, nie mają co liczyć na zdrowe życie. Graham Giles z Cancer Council Victoria w Melbourne w 2003 roku wykazał, że panowie, którzy mają wytrysk częściej niż pięć razy w tygodniu, są trzy razy mniej narażeni na raka prostaty. Pozbywają się bowiem nasienia, które zalegając, sprzyja tworzeniu się rakotwórczych substancji. „To działa tak, jakby czyścili system kanalizacji" – mówią eksperci.
~wrozkaJustyna
Oto link: https://bonusy365.pl/TarotOnline/060zvsb
Pozdrawiam.