Dieta, z którą się rodzimy


A więc ktoś, kto genetycznie nie ma uwarunkowań do jej wytwarzania, lecz od dziecka jada nabiał, zmusza organizm do jej produkowania, choć w mniejszej ilości. Bywa, że osoba genetycznie zaprogramowana na produkcję laktazy do późnej starości może zaprzepaścić ten dar. Bo naczyta się teorii o szkodliwości mleka i wyrzuci je ze swojej diety. Jeśli nawet po kilku latach zechce do niego wrócić, jej organizm zareaguje wzdęciami lub alergiami.

Podobna sytuacja jest z kawą. Mniej więcej połowa ludzkości dobrze przyswaja kofeinę. Reszta powinna ograniczyć małą czarną do dwóch filiżanek dziennie. Trzeba przy tym pamiętać, że kofeina znajduje się także w innych produktach, np. napojach typu coca-cola czy red bull oraz lekach, np. apap extra.

Codzienna porcja słońca

Niedobór witaminy D, wytwarzanej w organizmie pod wpływem słońca, powoduje wiele szkód, m.in. skłonność do obniżonego nastroju oraz zwiększenie ryzyka osteoporozy. To, co przez lata nazywaliśmy złym humorem czy martwieniem się, często okazuje się depresją, którą po prostu trzeba leczyć.

– Grupa polskich naukowców oficjalnie zaleca wszystkim 15-20-minutowe kąpiele słoneczne od maja do końca września – mówi Ewa Kurowska. – W naszym klimacie najlepiej spacerować między 11.00 a 14.00. Witamina D³ wytwarzana jest w organizmie mniej więcej po kwadransie przebywania na słońcu. Jeśli takie zalecenie jest niemożliwe do wykonania, bo w tym najlepszym czasie siedzimy w pracy, trzeba stosować suplementy z witaminą D.

Zdrowa dieta a zdrowy rozsądek

Czy do ustalenia optymalnej diety potrzebne są aż badania genetyczne? Przecież każdy człowiek może przestrzegać prostych zasad: jeść kilka niewielkich posiłków dziennie, dużo warzyw, mało słodyczy, zażywać trochę ruchu na świeżym powietrzu...

– Niby prawda – zgadza się Ewa Kurowska, która pracuje również w szpitalu położniczym. – Ale jedynie 5 proc. moich pacjentów zna zasady zdrowego żywienia, nie mówiąc już o reakcjach swego organizmu na określone pokarmy. Zaledwie jeden na 20 mówi: „Nie czuję się dobrze, kiedy jem za dużo węglowodanów" albo: „Staram się codziennie jeść coś zielonego, lecz mam wrażenie, że nic z tego nie wynika...".

reklama


– Ktoś, kto soli potrawy, zanim ich skosztuje, zwykle nie chce uwierzyć, że od tego puchną mu nogi i ręce – mówi dietetyczka. A przy takiej reakcji na sól trzeba nie tylko odstawić solniczkę, ale też niektóre pokarmy, np. białe pieczywo czy wędliny.

Jagody, pomidory, brokuły mają mnóstwo przeciwutleniaczy i są wskazane dla wszystkich. Jednak dla osób z podwyższonym ryzykiem chorób onkologicznych są wręcz konieczne! – Tymczasem większość moich pacjentów broni się przed zmianą nawyków – twierdzi dietetyczka. – Niedawno jeden pan z kiepską przemianą węglowodanów, co wyraźnie pokazał jego test genetyczny, wykrzyknął: „Mam zrezygnować z makaronu? Nigdy!".

Czy leczenie dietą ma sens? – Na oddziale patologii ciąży w warszawskim szpitalu przy ul. Starynkiewicza wszystkim kobietom z podwyższonym poziomem cukru odpowiednio zmieniono jadłospis. Już po tygodniu ich wyniki znacznie się poprawiły – mówi Ewa Kurowska.

Genodieta to sposób odżywiania, z którym przychodzimy na świat. Zastosowana wcześnie, szczególnie u osób o wrodzonych skłonnościach do otyłości, zaoszczędza masę czasu i cierpień. Nie tracę nadziei, że kiedyś badania genotypowe będzie robiło się powszechnie jako standardowe w przychodni rejonowej.

Niestety, to kosztuje...

Najtańsza analiza, wyłącznie pod kątem sporządzenia właściwej diety dopasowanej pod względem metabolizmu, kosztuje około 1500 złotych. Za kompleksowe opracowanie danych zawierających informacje o alergiach i specyficznych potrzebach organizmu, dotyczących witamin i składników mineralnych, trzeba zapłacić aż 3500 złotych. Genodieta trafiła do Polski z Włoch. I do tamtejszego laboratorium NGB Genetics wysyłane są do badań wszystkie próbki. Wydatek jest jednorazowy. Rodzimy się bowiem i umieramy z tym samym zestawem genów.

Ewa Warska
fot. shutterstock

* Ewa Kurowska, dietetyk,
specjalizuje się w zapobieganiu i zwalczaniu nadwagi oraz otyłości. Jest konsultantem w warszawskim Instytucie Zdrowia i Urody „Sharley", który jako pierwszy wprowadził do Polski testy genetyczne pod kątem opracowania na ich podstawie indywidualnej diety. Przyjmuje również w zespole Kliniki Leczenia Otyłości Szpitala Medicover. Współpracuje z Uniwersyteckim Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka w szpitalu położniczym, przy ul. Starynkiewicza w Warszawie.

Źródło: Wróżka nr 8/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2020

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Promocja wróżka