Pięć kul dla cudzołożnika


Yvonne pojechała do niego do Paryża. Ale woźny nie wpuścił jej, mówiąc, że pan poseł jest zajęty. Czekała na niego całą noc w jego paryskim mieszkaniu, ale się nie zjawił. Przeszukała mieszkanie i znalazła rozkład jazdy z zaznaczonymi kursami pociągów do miejscowości letniskowej, gdzie przebywała Jeanne z rodziną.

Rozwścieczona, spotkała się z mężem rywalki. Leon Perrau zaprzeczał początkowo romansowi, ale później przyznał, że o nim wie, ale, jak oznajmił, jemu to nie przeszkadza. Gdy Pierre dowiedział się, co robi żona, zadzwonił do niej i obrzucił najgorszymi obelgami. Krzyczał, że nie pozwoli zniszczyć sobie życia. Przyznał się też do zdrady, mówiąc, że to jego sprawy, a Yvonne nic do tego.

Po tej rozmowie Yvonne kupiła pistolet Mab 7.65 mm i 25 sztuk amunicji. Kilka dni później usłyszała w radiu, że Pierre został ministrem oświaty. Natychmiast wysłała do niego telegram z gratulacjami. Mąż nawet nie podziękował za telegram. Zadzwonił tylko, uprzedzając, że wpadnie do domu, by zmienić garderobę. Yvonne spotkała się ze swoją przyjaciółką zakonnicą i zwierzyła się jej z zamiaru popełnienia samobójstwa. Przyjaciółka oczywiście odwodziła ją od tego zamiaru, ale zdesperowana Yvonne zdawała się być zdecydowana.

Piąta kula w plecy

Następnego dnia rano przygotowała dzieci na przyjazd męża, nowego ministra, nauczyła Mathieu, jak złożyć tacie gratulacje i przywitać słowami: „Witamy, panie ministrze". Pierre wysłuchał chłopca, pocałował, a potem minął żonę bez słowa i wszedł do wspólnej sypialni. Tam rozebrał się i zażądał od żony czystej bielizny. Yvonne znów wróciła do sprawy romansu, ale mąż chełpił się tylko nominacją i wykrzykiwał: „jestem ministrem! jestem ministrem!". Zakładając podkoszulek, dalej prawił o swoich planach: że rozwiedzie się z Yvonne i ożeni z Jeanne, która jest godna miana żony ministra!

Yvonne zrozpaczona upadła na kolana i błagała go, by tego nie robił ani jej, ani dzieciom. Chevalier odepchnął ją, nazywając kobietą bez wartości i obrzucając najgorszymi obelgami. Kiedy klęcząc na podłodze, dotknęła jego nogi, zareagował furią i znowu obrzucił ją stekiem wyzwisk. Yvonne zaczęła grozić, że jeśli odejdzie, popełni samobójstwo. Wyciągnęła pistolet, ale on tylko zaśmiał się i odparł:
– Proszę cię bardzo. Będzie to pierwsza sensowna rzecz, jaką zrobisz w życiu.
– Mówię serio...
I wtedy powiedział o jedno zdanie za dużo: – Dobrze, na Boga, zabij się, tylko poczekaj, aż wyjdę.

reklama


Yvonne skierowała broń w jego kierunku i oddała cztery strzały w klatkę piersiową, przedramię, udo i brodę. W tym momencie usłyszała płacz synka, który podbiegł do drzwi sypialni i zobaczył przewracającego się ojca. Uspokoiła go, sprowadziła na parter i oddała pokojówce. Potem wróciła na górę. Rozległ się ostatni strzał, piąty. W plecy.

Sprawiedliwość dla zdradzonej żony

Dramat małżeństwa Chevalier wstrząsnął Francją. Bohater narodowy zamordowany przez nieznośną, jak pisały gazety, żonę. Opinia publiczna była przeciwko niej. Kiedy jednak Yvonne stanęła przed sądem, nastroje całkowicie się zmieniły. Historia ich małżeństwa, bezprzykładne okrucieństwo i egoizm męża, upodlenie i miłość bez granic Yvonne poruszyły wyobraźnię i sumienia.

Pani Chevalier na ławie oskarżonych wyglądała przerażająco. Wstrząśnięta tym, co zrobiła, skruszona, przybita. Znerwicowana, bezustannie rozwiązywała i zawiązywała chusteczkę. Oczy miała głęboko zapadnięte i tak wypłakane, że nie wiadomo, skąd brały się łzy, które wciąż skapywały po jej policzkach.

Zupełnie inne wrażenie zrobiła kochanka męża, Jeanne Perrau – pewna siebie, bezczelna, cyniczna i zepsuta, podobnie jak jej mąż, który przypominał, jak pisała prasa, rogacza z francuskiej farsy, zachwyconego tym, że ktoś przyprawia mu rogi! Przy okazji wydało się, że firmy Perrau czerpały korzyści z romansu żony właściciela z wpływowym burmistrzem i posłem, a brat Jeanne został na jego wniosek odznaczony Legią Honorową.

Sąd po dwóch godzinach obrad chciał się jeszcze dowiedzieć, jaki gest wykonał Chevalier – gest, który sprowokował oskarżoną do strzału. Gdy ją o to pytano w czasie procesu, Yvonne milczała. Dopiero teraz obrońca przedstawił dokładny jego opis. Zaraz potem sąd wrócił na salę rozpraw i uniewinnił Yvonne.

Tłum ludzi zgromadzonych przed sądem entuzjastycznie przywitał wyrok i uwolnioną Yvonne, a wygwizdał wychodzące z sądu małżeństwo Perrau. Oczyszczona z zarzutów Yvonne Chevalier zamieszkała początkowo na francuskiej prowincji, a później wraz ze swoimi dwoma synkami wyemigrowała do Gujany, dawnej francuskiej kolonii karnej w Ameryce Południowej. Tam pracowała jako wolontariuszka na oddziale noworodków miejscowego szpitala. Do Francji wróciła dopiero pod koniec życia, zmarła w 1970 roku.

Manula Kalicka
fot. getty images

Źródło: Wróżka nr 6/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2020

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Promocja wróżka