Krystyna została w Rzymie aż do śmierci (została pochowana u boku papieży w Bazylice św. Piotra w Watykanie). Ale obopólny zachwyt (Krystyny – Wiecznym Miastem i vice versa) szybko się ulotnił.
Siedemnastowieczny Rzym nie był rajem intelektualistów. Liczyły się pozory – pobożność, konwenanse – a pod ich płaszczykiem kwitła straszliwa korupcja, amoralność i chamstwo. Ulubioną rozrywką mieszkańców były procesje, zawody kalek i przeganianie między kościołami nagich żydowskich więźniów. Zdegustowana Krystyna bierze Żydów pod swoją opiekę. Rzym odpowiedział lawiną złośliwych plotek i obraźliwych paszkwili.
Papież także szybko się rozczarował. Krystyna nie znosiła hipokryzji i nie zamierzała udawać kogoś, kim nie była. A była uparta, cyniczna, bezczelna, wyniosła. Na nabożeństwach wierciła się albo ostentacyjnie czytała książkę. W teatrze kładła nogi na oparciu stojącego przed nią fotela albo głośno rozmawiała z przyjaciółmi. Wtrącała się w politykę Watykanu, a kardynałów traktowała jak kolegów z podwórka. Uwielbiała, gdy opadały im szczęki po jej kolejnym grubiańskim dowcipie.
Za to każdy uzdolniony artysta – niezależnie od tego, czy był malarzem, muzykiem, literatem czy architektem – mógł liczyć na jej hojny mecenat. W swoim pałacu zgromadziła jedną z największych w Europie kolekcji dzieł sztuki, książek, manuskryptów. Założyła prywatny teatr i Akademię, która skupiała najwybitniejsze umysły epoki (i „przeżyła" Krystynę o ponad 200 lat).
Wciąż ciągnęło ją do rządzenia. Bezskutecznie zabiegała o trony Neapolu i Polski, korciło ją, by znowu „pokrólować" w Szwecji. Nikt jej jednak już nie chciał. Z biegiem lat bowiem opinia publiczna zamieniła „Cud północy" na „największą ladacznicę świata". Krystynę nazywano „królewskim dziwadłem", odszczepieńcem i traktowano z pogardą.
Piękny kardynał i bestia
„Była mała, bardzo otyła i przysadzista (...) podwójna broda pokryta włoskami zarostu", do tego wielka męska peruka i duży brzuch podkreślony szarfą. To właśnie tej kobiecie Europa przypisywała setki kochanków obojga płci! Gdyby wierzyć plotkom, Krystyna „zaliczyła" pokaźną liczbę dam dworu, artystów, szlachciców i kardynałów, a nawet jedną zakonnicę. A gdy ktoś się jej znudził, a nie chciał się odczepić – mordowała go z zimną krwią.
dla zalogowanych użytkowników serwisu.