Miłość zapowiedziana we śnie


Kamil też tułał się po ciotkach, podrzucany im przez matkę, która nie miała środków do życia. Matka Kory i matka Kamila pochodziły z zamożnych rodzin. Były wykształcone, ale nikt nie nauczył ich, jak radzić sobie w ekstremalnych warunkach. Oboje więc nie mieli w nich oparcia, musieli dawać sobie radę sami. Ukończyli szkoły i pomimo fascynacji ruchem hipisowskim, nie poddali mu się całkowicie. Wtedy, gdy się spotkali, Kamil studiował filozofię. Kora najpierw pracowała jako psychoterapeutka w szpitalu. Zespół Manaam powstał później.

Sipowicz uważa, że nie związali się wtedy z Korą na stale, by właśnie Maanam mógł powstać, tworzony przez Marka Jackowskiego. Muzyka i Maanam długo ich łączyły. Nawet już po rozwodzie, który wzięli po 13 latach małżeństwa, sprawiały, że nadal byli z Markiem sobie bliscy. Tworzyli z Kamilem zgodne trio, chociaż Jackowski bardzo przeżył, gdy dowiedział się, że nie jest ojcem Szymona.

Ekstrawagancje i normalne życie

Kora nie lubi wracać do tamtych czasów. Nie dokonuje wiwisekcji, nie tłumaczy się. Bo i po co. Po prostu zamieszkała w Warszawie z ojcem swojego drugiego syna. Była już znaną wokalistką, jej płyty sprzedawały się w olbrzymich nakładach. Stać już ich było z Kamilem na kupno domu na Żoliborzu. Mimo ekstrawagancji w sposobie myślenia, mogli żyć już w miarę normalnie.

Dla Kory dom jest azylem, miejscem, które chce zachować tylko dla siebie. Zawsze oddzielała pracę od prywatności. Nie przenosiła do domu artystycznych niepokojów. A Kamil jej na to pozwalał. Dobrze wiedział, że Kora musi mieć swoją część wolności, nawet żyjąc w stałym związku. Oddzielne sypialnie, łazienki, wspólna kuchnia i salon. Żadne z nich nie wchodziło sobie w drogę, jeśli akurat chciało być samo. „Nie lubię mężczyzn, którzy chcieliby mi organizować życie. Lubię mężczyzn seksualnych, takich, z którymi wspólnie coś przeżywam. Sama lubię piękno i mężczyzna musi podobnie postrzegać świat i ludzi. Lubię rozmawiać i lubię słuchać (...) nienawidzę nudziarzy. Człowiek nudny jest gorszy od głupca. Głupi potrafi człowieka czasami rozerwać swoją głupotą, a nudny nigdy" – napisała Kora 20 lat temu. Od tego czasu nic się nie zmieniło.

reklama


– Nudy nigdy u nas nie było – przyznaje Sipowicz w wywiadach. – Czterdzieści lat minęło jak jeden dzień. Bywało bardzo ostro i bardzo kolorowo. Była rozpacz, była miłość, zazdrość, tęsknota. Cały wachlarz najbardziej skrajnych emocji. A jednocześnie każde z nich ma własne terytorium. Nie zagarnia dla siebie tego drugiego człowieka. Kiedy chcą, czytają. To pasja Kory. Kiedy chcą, rozmawiają. Sipowicz zawsze potrafi Korę rozśmieszyć swoim czarnym poczuciem humoru.

Najważniejsze to się nie poddać

Teraz jednak jest to śmiech przez łzy. Diagnoza – nowotwór złośliwy postawiła ich życie na głowie. Rak wykryty późno, bo lekarz lekceważył objawy, ma mniejsze szanse na wyleczenie. Oboje jednak się nie poddają. Kora jeździ do szpitala na chemię. Kamil czeka, aż ona wyjdzie. Zwozi do domu różne cudowne zioła i parzy je dla niej. Wspiera Korę swoją wiarą, że będzie dobrze. Rokowania dziś są na szczęście dobre, ale Kamil cały czas rozgląda się za alternatywnymi metodami leczenia.

Ona wróciła do programu „Must be music", choć kosztuje ją to wiele wyrzeczeń i wyczerpuje fizycznie. Ale Kora to silna kobieta, a praca też jest dla niej terapią. Dlatego Kamil Sipowicz szanuje jej decyzję. A mógłby, już jako mąż, mieć większy wpływ na Korę, przynajmniej z prawnego punktu widzenia. Pobrali się w grudniu ubiegłego roku, po 40 latach znajomości. Kora zawsze była przeciwna ślubom, choć wyszła za Jackowskiego. Może dlatego, że była wtedy taka młoda i taka zagubiona.

Z Kamilem to coś innego. Czy z papierkiem, czy bez, byli dla siebie stworzeni. I żadne z nich nigdy nie myślało o rozstaniu. Ale teraz postanowili jednak usankcjonować prawnie ich związek. Chociażby dla jasności sytuacji. Bez papierów w Polsce nie można nawet odebrać badań szpitalnych. Nie wiadomo przecież, jak dalej potoczą się ich losy. Chociaż Sipowicz nie umie sobie nawet wyobrazić, że musiałby żyć bez ukochanej kobiety. Ale jest pewien, że nie będzie musiał, bo najważniejsze to się nie poddawać.

Beata Półtorak
fot. forum, Studio 69, shutterstock

Źródło: Wróżka nr 5/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2020

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Promocja wróżka