Jednak bardziej od nich Ryszard Rajewski lubi polską czubatkę. Bliższa sercu. I upierzenie ma tak różnorodne, że dech zapiera. – Moje dwie czubatki, a właściwie jeden kogut i kura, zagrały w spektaklu teatralnym na Malta Festival – mówi nie bez dumy Ryszard.
– Awangardowy materiał, w ramach tryptyku „Where is my mind?", pokazywał zwierzęta w sytuacjach, w których potrzebne jest kreatywne myślenie. Moje kury, obie białe, niby-asystentki w laboratorium, dziobiąc, liczyły. Autor pomysłu znalazł moją stronę w internecie, zabrał kury do siebie na tydzień i wyćwiczył tak, że wszystkim się podobało!
Kurom Ireny Piechoty z Postolina koło Milicza najbardziej natomiast podobają się dynie. Dziobanie pomarańczowego miąższu to jedno z ulubionych zajęć zielononóżek. Jedno z wielu, bo zielononóżka to kura... ciekawa świata!
Kury lecą z last minute
– Może się oddalać od domu nawet parę kilometrów, ale zawsze wraca – mówi Irena, która ekologiczną fermę założyła w 2004 roku. Wtedy mało kto znał słowo „ekologia", a sklepy nie chciały przyjmować produktów opatrzonych certyfikatem. Dziś, po wielu trudach, w zagrodzie drepcze około tysiąca kur. Nie siedzą sobie na głowie, każda ma swoją przestrzeń. Szczęśliwe, żyją, jak chcą. – Zielononóżki pochodzą od kuropatwy, we krwi mają wędrowanie. A także grzebanie, szukanie i, chciałoby się powiedzieć, „kurze węszenie". Ich jajka są smaczne, między innymi z powodu proporcji: żółtka jest więcej.
Irena częstuje mnie jajkiem i na własnych kubkach smakowych mogę doświadczyć, że to prawda. Obiecuję sobie, że od dziś będę jadła tylko jajka od zielononóżek! Zanim jednak Irena przekonała odbiorców i znalazła wiernych smakoszy jaj swoich dobrze karmionych i radosnych kur, musiała zjeździć jarmarki, bazary. I natłumaczyć się o ekologii, naopowiadać o zielononóżkach, wyjaśniać, że jajko, które ma mocno pomarańczowe żółtko, wcale nie jest zdrowe. Przeciwnie, pochodzi od kury sztucznie karmionej, przeważnie z chowu klatkowego, oznaczonego numerem „3".
Kupowanie jajek "trójek" to przyczynianie się do cierpienia tych zwierząt. Kury mają w takich warunkach ucinane dzioby oraz skrzydła. Doświadczają od człowieka wielkiego okrucieństwa. A jajko, które znoszą, to nie źródło witamin i protein, lecz kwintesencja ich bólu. Irena z własnego doświadczenia wie, że kurza agresja rodzi się między innymi z ciasnoty, konieczności walki o pokarm.
dla zalogowanych użytkowników serwisu.