W ich salonie bywał też reporter Krzysztof Kąkolewski. Określił Dygatów jako dwa lustra – odbijali się sami w sobie. „Gdy jedno było w akcji, drugie obserwowało i podziwiało tę akcję. Tworzyli jakby łuk elektryczny, przez który przeskakiwała iskra. Inspirowali siebie wzajemnie i dawali popisy erudycji, dowcipu, stanowiąc sami dla siebie publiczność w tym dwuosobowym teatrze".
Bardzo liczyli się ze swoim zdaniem. I zmieniali się pod swoim wpływem. Zwłaszcza Kalina, dla której Stanisław Dygat wymyślił image, w którym funkcjonowała potem do końca. To on uznał, że najlepiej pasuje do niej obraz symbolu seksu, że powinna ubierać się i zachowywać jak Marylin Monroe – nosić dekolty, modulować głos, uwodzić erotycznym spojrzeniem.Jej dekolty stały się znane w całej Polsce. Zwłaszcza gdy Gomułka zgorszył się krzyżem pomiędzy jej piersiami i zakazał występów z czymś takim na szyi. To była sprawa polityczna, ale zwróciła uwagę także na cielesność Kaliny. Aktorka spełniła żądanie pierwszego sekretarza. Następnym razem wystąpiła przed kamerami zapięta skromnie pod szyję, ale gdy na koniec odwrócila się plecami, pokazała dekolt aż do pośladków. To była cała Kalina – niepokorna, przewrotna i dowcipna. Nieprzewidywalna.
Dzieci, koty i kochankowie
Z mieszkanka na Mokotowie przenieśli się do wilii na Żoliborzu, kupionej za 200 tysięcy złotych. W latach 70. były to ogromne pieniądze. Wraz z nimi przeniósł się także ich dwór i paru narzeczonych Kaliny. Staś brał pod swoje skrzydła każdego, kto jego zdaniem na Kalinę zasługiwał. Z czasem bowiem małżeństwo Dygatów przestało istnieć w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Oboje romansowali na potęgę, nie kryjąc niczego przed sobą.
Kalina Jedrusik wiązała się na krótko, a każdego kandydata na kochanka Staś musiał zaakceptować. Aktor Tadeusz Pluciński do dziś wspomina, że oberwał od pisarza po gębie. Pluciński nie wydawał się mu bowiem odpowiednim mężczyzną dla Kaliny, chociaż była to znajomość bardzo namiętna. By móc się spotykać, wynajęli nawet garsonierę.
Kalina była o wiele mniej kochliwa niż Staś – zauważył reżyser, Kazimierz Kutz, częsty gość w ich domu. „Mówili o tym jawnie, że po jego zawale przestali już współżyć ze sobą i dali sobie wolność. Staś stworzył Kalinie cieplarniane warunki. Kiedy kończyły się jej romansy, to on wyciągał ją z depresji".
Ona zaś była dumna z powodzenia Stasia, który fascynował się młodymi dziewczynami, np. tancerką Ewą Kuklińską czy Haliną Frąckowiak, którą uważał za zjawiskową. Akceptowała to dotąd, dopóki taka fascynacja nie zagrażała ich małżeństwu. Kiedy sprawy uczuciowe zdawały się posuwać za daleko, żądała zakończenia tej znajomości. I wygrywała.
dla zalogowanych użytkowników serwisu.