Jesienne smutki


● Spaceruj! Zamiast z nosem na kwintę wylegiwać się w łóżku, idź na długą przechadzkę. Codziennie! Bez względu na pogodę. Najlepiej rano, by „złapać” jak najwięcej światła. Już po kilku dniach poczujesz się jak młody bóg.
● Naświetlaj się lampami do fototerapii – specjalna żarówka włącza się w porze wiosennego wschodu słońca i stopniowo rozjaśnia sypialnię.  
● Zobacz słońce… w sobie. Pomoże ci medytacja „Wdychanie słońca”.Połóż się wygodnie, pozwól spokojnie przepływać myślom. Weź głęboki wdech i wyobraź sobie, że wraz z powietrzem wciągasz promyki słońca. Poczuj, jak przepełniają cię całą – od głowy aż do stóp. Zobacz, jak światło rozjaśnia ciemne punkty (źródła depresji), jak jego jasny strumień zabiera je wszystkie i wypływa z nimi na zewnątrz podczas wydechu.
● Zaufaj magii kolorów! Wybieraj te, które mają w sobie słoneczną energię, czyli żółte, pomarańczowe, czerwone. Często wystarczy nosić takie ubrania, zmienić w pokoju narzuty czy zasłony, postawić na stole słoneczniki i już jest weselej.

To smutasom przywróci uśmiech

● szpinak i inne ciemnolistne warzywa – zawierają kwas foliowy, który sprzyja wytwarzaniu serotoniny polepszającej nastrój
● orzechy – kopalnia selenu, witaminy B i magnezu; pomagają trzymać nerwy na wodzy
● czosnek – zwalcza bakterie i zły cholesterol, a przy okazji wypędza z nas demony, czyli uspokaja, zmniejsza lęk i zmęczenie
● chili i pieprz – ich palący smak zmusza mózg do wytwarzania „wewnętrznego narkotyku” poprawiającego nastrój

reklama

Zimny prysznicZimny prysznic

Brzmi niewiarygodnie? Przecież kiedy jest ci źle na duszy, jedyne, o czym marzysz, to gorąca kąpiel, termofor albo milutka kołdra. Wydaje się, że tylko ciepło potrafi nas odprężyć i uspokoić. Nie do końca... Wiedzą coś o tym Finowie, którzy bez zimnej kąpieli nie przetrzymaliby sześciomiesięcznej zimy.

Warto też wspomnieć, że kiedyś histerie leczono... zimnymi kąpielami właśnie, brrr! Niska temperatura przywraca do życia największych ponuraków, choć działa na innej zasadzie. Na ciele człowieka jest wiele punkcików wrażliwych na zimno (tzw. receptorów zimna). Amerykański badacz, dr Nikolai Shevchuk z Virginia Commonwealth University School of Medicine odkrył, że jeśli będąc w depresji, pobudzimy je wszystkie w tym samym czasie, nasz mózg dostanie tak potężną dawkę energii, że zacznie pracować prawidłowo.

Jak sobie pomóc?

Jeśli chcemy zwiększyć poziom hormonów szczęścia, wystarczy wejść na kilka minut do kriokomory, czyli specjalnej kabiny, w której temperatura sięga około minus 150°C. Takie urządzenia znajdują się w gabinetach odnowy biologicznej, ośrodkach spa czy sanatoriach. Kiedyś leczono w ten sposób reumatyzm i zwyrodnienia stawów.

Teraz krioterapię zalecają psychiatrzy jako skuteczny lek na depresję. Zazwyczaj konieczna jest trzytygodniowa kuracja po około 5 wizyt w tygodniu. Ale już po jednym wejściu do kabiny niektórzy czują wyraźną ulgę. Kriokomorę można zastąpić zimnymi kąpielami, a najwygodniej zimnym – jak tylko da się wytrzymać – prysznicem, spod którego zawsze można uciec... Doktor Shevchuk zaleca rano i wieczorem zanurzyć się w wodzie o temperaturze 20°C, wytrzymać w niej 2-3 minuty, a po wyjściu energicznie wytrzeć się ręcznikiem. Terapia powinna trwać co najmniej miesiąc i trzeba pamiętać, by ostatniej kąpieli nie brać późno wieczorem, bo grozi to bezsennością.

Innym sposobem na pobudzenie układu nerwowego i wyzwolenie endorfin jest masaż. Warto wykorzystać każdą okazję (pod prysznicem, w łóżku), by trochę pougniatać ciało. Ale najważniejsza jest twarz. Naukowcy z Kyushu University w Japonii dowiedli, że podczas masażu policzków czy czoła zwiększa się aktywność nerwów odpowiedzialnych za miły stan odprężenia.

Ziołowe recepty na dobrą pogodę… ducha

● Herbatka z dziurawca
Od wieków wiadomo, że ziele to przepędza melancholię. Naukowcy dowiedli, że to zasługa czerwonego barwnika, który zwiększa wrażliwość organizmu na światło. Z jednej strony jest to zaleta, z drugiej wada. Bo stosując dziurawiec przez dłuższy czas, trzeba unikać słońca. Inaczej możemy nabawić się poparzeń lub przebarwień skóry.
1 łyżeczkę ziela zalej szklanką wrzątku, odstaw na 10 minut i przecedź. Pij szklankę codziennie rano i wieczorem. Nastrój powinien się poprawić po około 2-4 tygodniach.
● Napar z waleriany i melisy
2 łyżeczki mieszanki tych ziół zalej szklanką wrzątku i ostaw na 15 minut. Pij gorący napój małymi łykami, trzy razy dziennie.
● Wino z pietruszki
7-10 większych naci pietruszki, 2 łyżki octu winnego, 100 g miodu, 1 l białego wytrawnego wina. Do garnka wlej wino i ocet, wrzuć posiekaną natkę i gotuj 5 minut. Dodaj miód i gotuj kolejne 10 minut. Przecedź przez lnianą ściereczkę i przelej do wyparzonej butelki. Pij dwa razy dziennie po 2 małe kieliszki.
● Odwar z lukrecji
2 łyżeczki korzenia lukrecji gotuj chwilę w szklance wody. Przecedź przez sitko. Pij kilka razy dziennie po parę łyków tego odwaru.

Posil się energią kamieni

Widok migocącego oczka w naszyjniku czy pierścionku każdego od razu ożywia i przyprawia o błysk w oku. To najlepszy dowód, że kryształy i minerały mają niezwykłą moc i potrafią nią zarażać. Znawcy twierdzą, że kamienie działają na ośrodki energetyczne, czyli czakry. A te z kolei mają wpływ na emocje i pracę wszystkich narządów.

Jak znaleźć minerał dla siebie? Weź go do ręki i potrzymaj. Jeśli szybko się rozgrzeje, może być twoim amuletem. Jeśli jest zimny – szukaj dalej. Oprócz tego, przy skłonnościach do depresji, zawsze dobrze jest mieć przy sobie (np. w woreczku blisko ciała) lub w formie biżuterii: granat, rubin lub hematyt. Każdy nowy kamień najpierw oczyść pod strumieniem wody. Potem naładuj go energią, trzymając w nasłonecznionym miejscu aż do wyschnięcia.

Gdy jest ci bardzo źle…
Zrelaksuj się za pomocą własnej wyobraźni. Przeczytaj kilkakrotnie opis ćwiczenia albo poproś kogoś, by odczytał ci go wolno, cichym głosem. A ty ćwicz!
1. Usiądź lub połóż się wygodnie. Sprawdź, czy nic cię nie uwiera. Zamknij oczy.
2. Wyobraź sobie i poczuj, jak twoje ciało się odpręża, rozluźnia, mięśnie wiotczeją – zacznij od głowy, skończ na palcach stóp. Poczuj, jaka jesteś teraz ciężka.
3. Wyobraź sobie schody: jest ich 10, a ty stoisz na górze. Schodzisz po nich, odliczając kolejne stopnie. Z każdym krokiem jesteś coraz bardziej rozluźniona.
4. Wyobraź sobie, że dotarłaś do bardzo przyjemnego miejsca, gdzie jest ciepło i bezpiecznie.
5. Przyjrzyj się wszystkim szczegółom tego miejsca – jeśli jest to np. zielona łąka, zobacz i zapamiętaj jej piękno: barwy, zapachy, dźwięki. Słyszysz śpiew ptaków, szum strumyka, widzisz krowę, która pasie się w oddali, czujesz zapach ziół? Teraz poczuj, jak twoje ciało robi się zdrowsze, silniejsze, bardziej rześkie. Jest ci tak cudownie, jak dawno nie było. Tak będzie już zawsze…
6. Teraz widzisz schody prowadzące w górę. Też jest ich 10. Wchodzisz wolno, odliczając kolejne stopnie. Przy ostatnim jesteś całkiem obudzona, radosna, przepełniona energią i siłą. Niestraszna ci plucha za oknem i chłód!

Marzena Płocka
fot.: shutterstock  

Źródło: Wróżka nr 11/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2020

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Promocja wróżka