Facet na niepogodę

Rzuca zamyślone spojrzenie i kręci głową. Nadal ma lekkie kompleksy.
– No, i czemu wybrałaś Filipa?
– Bo mnie chciał! Jedyny, który ze mną gadał po lekcjach, zapraszał do parku, uważał, że jestem mądra i dobrze tańczę. No i zrobił mi dziecko. A ty, skąd wiedziałaś, że Jacek jest twoim przeznaczeniem? One tu piszą, że źle wybieramy, bo mamy fatalne foremki. Że głupawa literatura odciska nam w głowach wzorce, które w życiu się nie sprawdzają. Kogo ci Jacek przypominał?
– Nie wiem, co gadają, przed Jackiem było kilku… Niepodobni do żadnego bohatera z książek z mojego dzieciństwa i młodości. Kochałam Winnetou, a potem wlazłam w fantastykę, więc jakie wzorce? Pilot Pirx? Kelvin z „Solaris”? Facet z pantofelkiem jest infantylny, królewicz ze „Śpiącej Królewny” nijaki, no chyba tylko, że dobrze całował, ale na męża? O, Leszek cudownie całował, Misiek był zadziwiająco przystojny i to on mnie poderwał, Patryk obsypywał mnie kwiatami, ale odkryłam, że to podpowiedź babci, a babcia prowadziła kwiaciarnię. Justyn miał skaleczoną duszę…
– Justyn? Ten z mat-fiz? Jak to? Chodziłaś z nim? W szkole?
– Nie, na studiach. Chciał iść do klasztoru, a to było takie romantyczne… Też fajnie całował, ale bigot.
– No a Jacek? Czemu on?
– Nie wiem… Bo był najnormalniejszy? Przy nim nie musiałam udawać. Kiedyś miałam ze czterdzieści stopni, byłam potwornie czymś struta, a rodzice gdzieś wyjechali. Byłam rozkudłana, niemyta, śmierdziałam, bo się pociłam jak mysz. Trzymał mi wiaderko, gdy wymiotowałam i poił herbatą. Dwa dni tak urzędował, śpiąc na kanapie w salonie. Potem był Hubert, król życia, zdobycz z wakacji, zamożny, wszędzie mnie woził samochodem, ale dupek! Okazało się, że miał żonę i dziecko. No i pojawił się któregoś dnia Jacek na nowo i już… został.
– No to skąd ty masz tę foremkę?

reklama

– Mietula, daj spokój. Te panie piszą z feministycznym zacięciem, bo im się wydaje, że my, ty, ja jesteśmy głupawe i jak się zakochamy literacko w Gilbercie, księciu na karym koniu, Stasiu Połanieckim, Bohunie, Królu Skorpionie albo Wołodyjowskim, to takich sobie będziemy szukać, a ja czuję się obrażona takimi teoriami. Mój syn czytał „Harry’ego Pottera”, co nie znaczy, że z mety pojechał po czarodziejską różdżkę i walizkę, żeby się wybrać do Hogwartu! Uważam, że foremka nam się tworzy trochę w domu, trochę ją modyfikujemy w oparciu o jakiegoś bohatera filmowego. Podobał mi się Roger Moore, ale Jacek w żadnym calu go nie przypomina, nadto Roger nie trzymałby mi wiaderka… No i dodajmy jeszcze zapach faceta, czyli modne feromony, i pomnóżmy przez wypadek.
– Jaki wypadek?
– No, wpadka… To częsta kropka nad „i”. W Stanach połowa społeczeństwa jest poczęta na tylnej kanapie Dodge’a albo Chevroleta. I jak u Tuwima: sentyment, temperament, moment, lament, aliment. Ale częściej ślub, tylko się nie rymuje.

Zamilkłyśmy. Czytałam właśnie, jak kryształowy Staś, mający ukochaną żonę w ciąży, ulega chuci i obłapuje dyszącą żądzą żonę pana Maszki. Jednak… rozgrzeszałam go. To ludzkie błądzić, ale potem wrócił niemal na kolanach! Mietka wróciła do lektury artykułu. Nagle mówi: – Masz rację. To idiotki.

Te wywody, jakoby Ania Shirley była odpowiedzialna za to, że wybieramy faceta, z którym nam później niewygodnie, to bzdety. Czyli co, lepiej czytać „Pianistkę”, „Gnój” i „Pięćdziesiąt twarzy Greya”?!

Drzwi otworzyły się i wszedł facet w mokrym kapeluszu. Otrzepał płaszcz.
– Mógłbym się ostrzyc? Klasycznie? – zapytał i zdjął kapelusz, a ja zaniemówiłam. Przed nami stał mój Jacek.
– Mela, przyszedłem, żebyś mnie ostrzygła, a w trakcie pogadajmy. Przy Mietce nie będziemy na siebie wrzeszczeć.
– Siadaj – rozkazała Mietka – ja cię ostrzygę, a ty – zwróciła się do mnie – stań tu i nie przerywajcie sobie, bo mam tu brzytwę! Będę waszym mediatorem! Ha!

Kiedy Jacek wyszedł po dwóch godzinach, przestało padać, a my nie zarobiwszy ani grosza zamykałyśmy zakład.
– No, to... czemu go wybrałaś?
– Mietka spojrzała na mnie rozbawiona, bo jakoś doszliśmy do porozumienia. Wreszcie jakaś konstruktywna rozmowa! Wiem, że Jackowi na nas zależy i wiem, czego miał dość. Wiem, skąd ten głupi wyskok i wierzę, że mu przykro. Wybaczyłam…
– Dlaczego on? – popatrzyłam na Mieciulę. – A bo ja wiem… Zawsze mówiłam, że to facet na niepogodę… Trochę jak ten Połaniecki.


Małgorzata Kalicińska 
fot. shutterstock.com

Źródło: Wróżka nr 5/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2020

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Promocja wróżka