Pochodzi z Nowej Zelandii. Tylko tam rośnie krzew zwany herbacianym albo manuka. Z niego zbierają nektar nasze europejskie pszczoły, które biali osadnicy sprowadzili na wyspę wieki temu. I tak powstaje ciemnobrązowy, mający niezwykłe właściwości miód Manuka. Początkowo jego intensywny smak raczej zrażał ludzi i pszczelarze oddawali go rolnikom, a ci karmili nim krowy. Ze zdziwieniem odkryli, że zwierzęta na takiej diecie rzadziej chorują.
Tak zaczęła się kariera miodu Manuka. Wkrótce bowiem okazało się, że i jedzący go ludzie są zdrowsi, a na dodatek... ładniejsi, bo ich skóra wygląda nieskazitelnie.
W czym ten pszczeli produkt jest lepszy od innych? Wszak nasze ojczyste miody też są przebogate w składniki, m.in. antybakteryjne. Tak, ale szybko je tracą pod wpływem światła i ciepła. Co innego miód Manuka!
Poza tym zawiera wielokrotnie więcej dobroczynnych skadników niż inne miody. Najlepszą miarą jego jakości jest stężenie substancji o tajemniczej nazwie metyloglioksal. Dzięki niej miód skutecznie tłucze szkodliwe bakterie i co ciekawe, nie niszczy tych pożytecznych zasiedlających układ pokarmowy.
Nie od dziś wiadomo, że miód Manuka przynosi ulgę przy wrzodach żołądka, refluksie czy zespole jelita drażliwego. A ostatnio wykazano, że skutecznie wzmacnia odporność.
dla zalogowanych użytkowników serwisu.