Najlepszy przyjaciel kobiety

Kosmate myśli i czyny

Futro pobudzało zmysły i kojarzyło się z seksualnością, skrępowaną zakazami. Pod koniec XIX w. Zygmunt Freud tłumaczył, że futro i aksamit są symbolicznym odpowiednikiem owłosienia łonowego i obietnicą tego, co ukryte przed wzrokiem. Jak to działa w praktyce, pokazał wcześniej Leopold von Sacher-Masoch, w „Wenus w futrze” opisując dominę Wandę. Po latach kosmaty wątek podchwyciła amerykańska pisarka Eleonora Glyn. Kazała swojej bohaterce przyjmować kochanka, leżąc z różą w zębach na tygrysim futrze. Powieść o wątpliwych walorach literackich i na dzisiejsze standardy raczej delikatnych aluzjach seksualnych w początkach XX w. uchodziła za skandalizującą i sprzedała się w pięciu milionach egzemplarzy. Na tym się jednak nie skończyło.

Kte Moss w futrze - prawdziwe?Niebawem Glyn zaczęła pisać scenariusze dla powstającego przemysłu filmowego, który spopularyzował noszenie futer w ilościach hurtowych. Na ekranach futrzanymi kreacjami zachwycała Greta Garbo czy Marlene Dietrich. W początkowych scenach „Pół żartem, pół serio” widzimy Marilyn Monroe ubraną w płaszczyk z małym futrzanym kołnierzykiem. Ale kiedy potem idzie na randkę z Tonym Curtisem, ma już na sobie wspaniałe futro z norek, choć rzecz dzieje się na słonecznej Florydzie.

Jeszcze dalej poszła brytyjska odpowiedniczka Marilyn, niejaka Diana Dors, która na festiwalu filmowym w Wenecji pojawiła się w bikini z futra. Początkowo mówiono, że zrobiono je z norek, ale była to tylko odpowiednio „stuningowana” królicza skórka. Kobiety, których nie było stać na modne skóry, często zadowalały się odpowiednio „ucharakteryzowanymi” tańszymi „zamiennikami”: królikami, nutriami, wiewiórkami, a nawet kotami czy chomikami.

reklama

Oprócz kina światową koniunkturę na futra napędzały dodatkowo wynalazki automobilu i aeroplanu, które przemieszczając się z astronomiczną jak na tamte czasy prędkością, wymagały od podróżujących ciepłych ubrań.

Zakaz handlu skórami ma plusy i minusy. Z jednej strony ocalił życie zwierzętom, ale z drugiej skazał na ekonomiczną zagładę grenlandzkich Eskimosów, od wieków utrzymujących się z handlu futrami. Ciekawe, z kim solidaryzuje się Kate Moss?

Zapach białej norki

Damskie futro w formie, w jakiej znamy je dziś, czyli z włosiem na wierzchu, pojawiło się dopiero w początkach XX w., w postaci długiej kurtki uszytej przez Madame Isidorę Paquin. Założony przez Francuzkę dom mody szył futra, a sama pani Paquin wymyśliła nie tylko nowe kroje, ale też własne metody garbowania skór, dzięki którym stawały się one bardziej miękkie i wygodniejsze.

Sobole i gronostaje od zawsze osiągały astronomiczne ceny. Dlatego w większości kurtki szyto ze skór kangurów, lisów i niedźwiedzi morskich. W roku 1901 najbardziej modne były: srebrny lis, ryś, jagnię i tchórz. Rok później rynek szturmem podbiła szynszyla, o której futrze pisano, że „jest modne, ponieważ każdy ubiór czyni eleganckim”.

Nowe futra wypierały stare. Pierwsze ofiarą zmiennych gustów rynku padły bobry (na swoje szczęście, bo przeszło 100 lat popytu na ich skórki praktycznie wytrzebiło populację tych zwierząt w Europie i Skandynawii). Kolejnymi ofiarami mody stały się skunksy i lisy. W latach 30. nie było lepiej sprzedającego się futra, ale po wojnie nikt nie chciał już kupować lisów, ani srebrnych, ani rudych. I ich ceny spadały na łeb, na szyję. Doszło nawet do tego, że skóry były tańsze niż samo uszycie płaszcza. Hurtownikom doradzano spalić je, zanim wezmą się za nie mole.

Symbolem kobiecości stał się wtedy płaszcz z norek. Mimo wysokich cen popyt na nie był taki ogromny, że rynek kupował od hodowców ponad 6 mln skórek rocznie. Futro norki uznawano za tak zmysłową materię, że wykorzystywano ją nie tylko do szycia odzieży, ale też jako… inspirację dla kosmetyków. W latach 60. firma Gala wylansowała cienie do powiek w kolorach futra norki europejskiej, a firma Steiner – perfumy o zapachu białej norki.

Sierść plastikowego zwierza

Z czasem do głosu znów doszli ekologowie. Ich protesty, plakaty ze zdjęciami krwawych płatów futra podpisanymi: „Musiało ich zginąć 40, by nosiła je jedna” stopniowo zmieniały świadomość klientów i projektantów. I to na tyle skutecznie, że w 2002 r. w Wielkiej Brytanii i Zachodnim Hollywood i Chicago zakazano handlu odzieżą ze skór zwierząt niewykorzystywanych w przemyśle spożywczym.

Równocześnie – o czym możemy przekonać się, oglądając „Annę Kareninę” z Keirą Knightly – chemicy dopracowali sztuczne futra, tak by wyglądały „jak żywe”. A ich mięsiste i lśniące włosie (100 proc. plastiku) lepiej niż naturalne prezentuje się z nienagannie wydepilowaną kobiecą łydką. Kate Moss i Naomi Campbell dały się o tym przekonać…


Stanisław Gieżyński, współp. Hubert Musiał
fot. Materiały prasowe, Wikipedia, ­­­­­ ­­­Shutterstock.com

Źródło: Wróżka nr 1/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2020

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Promocja wróżka