Ogrzej mnie!

Posiłek po eskimosku

Posiłek Eskimosów to w 60 proc. tłuszcz, w 38 proc. białko, a tylko w 2 proc. węglowodany. Dla Europejczyka – nie do strawienia! Jednak w polarnych warunkach takie menu sprawdza się idealnie. Jeden gram tłuszczu dostarcza bowiem aż 9 kcal – ponad dwa razy więcej niż gram białka czy węglowodanów. Jedynym źródłem węglowodanów są pojawiające się latem owoce jagodowe i porosty. Zebrane i zamrożone są w zimie rarytasem.  

Nawet lody eskimoskie robi się z mięsa i sadła karibu lub niedźwiedzia polarnego, łosia, foki lub wiewiórki. Może być też tłusta ryba. Do tego borówki i jagody. Mięso jest gotowane i krojone. Tłuszcz należy stopić w garnuszku i odcedzić. Zanim się zsiądzie, ubija się go z dodatkiem tranu lub bulionu. Puszystą masę miesza się z mięsem, obsypuje jagodami. Na koniec – mrozi. Według eskimoskiej tradycji przed jedzeniem kawałeczek akutaq (tak nazywają się lody) trzeba wrzucić do ogniska – na szczęście.  

Kiedy mróz jest lekarstwemKiedy mróz jest lekarstwem

Nie tylko Królowa Śniegu mieszka w zamku z lodu, gdzie panuje mróz. Jak myślisz, ile sekund (a może minut) ty wytrzymałabyś w temperaturze –160°C? By się przekonać, warto odwiedzić kriokomorę – rodzaj pałacu Królowej Śniegu, gdzie stosuje się krioterapię, czyli leczenie zimnem. Czemu służy zamknięcie chorego na kilka minut w takiej zamrażarce, w temperaturze niższej niż –100°C? Chodzi o to, by wywołać fizjologiczną reakcję na zimno, czyli szok termiczny. Następuje wtedy skurcz powierzchniowych naczyń krwionośnych. Na początku odczuwamy drżenie mięśni i dreszcze. Po chwili jednak naczynia rozszerzają się i dochodzi do korzystnego dla organizmu przekrwienia tkanek. Krew zaczyna krążyć cztery razy szybciej niż zwykle! Dlatego pacjenci wychodzący z kriokomory nie odczuwają zimna, lecz… gorąco!

reklama

Strój obowiązkowy w kriokomorze to kostium kąpielowy lub bawełniana bielizna, rękawiczki, nauszniki, wełniana czapka, skarpety, drewniaki lub sportowe buty. Niezbędna jest również maseczka chroniąca twarz. W kriokomorze oziębiane jest całe ciało, ale bardzo niską temperaturą leczy się też jego konkretne części, np. stawy, mięśnie – bez tej metody nie wyobrażają sobie życia sportowcy. Warto pokonać obawy, bo odpowiednio dawkowany mróz uśmierza ból, wzmacnia odporność, przyspiesza przemianę materii, dodaje energii i odmładza.

To nie koniec zalet wizyty w kriokomorze – wyjdziesz z niej zrelaksowana i w świetnym nastroju. Pod wpływem niskiej temperatury zwiększa się bowiem wydzielanie endorfin, czyli hormonów szczęścia. Kontrolowane dawki mrozu korzystnie wpływają też na urodę, ponieważ poprawiają ukrwienie skóry.

Z dobrodziejstwa niskiej temperatury możesz skorzystać też w domu. Poranny zimny prysznic to już początek krioterapii. Okłady z lodu pomagają przy migrenach, krwawieniach z nosa, opuchliznach z powodu bólu zęba. Do lnianego woreczka włóż plastikową torebkę z kostkami lodu i przyłóż do bolącego miejsca. Nie powinnaś się bać terapii zimnem, chyba że masz problemy z sercem – przyspieszenie jego pracy pod wpływem niskiej temperatury może być niebezpieczne.

Co i jak jeść zimą

Zimą jedzmy koniecznie 4 razy dziennie – co 3 godziny – tak utrzymamy równowagę cieplną w organizmie. Broń Boże zapomnieć o śniadaniu! Jedzenie śniadania daje energię, zapobiega infekcjom i nadwadze, ponieważ rano spalanie tłuszczu jest najszybsze i wtedy też nasz organizm najlepiej przyswaja składniki odżywcze. Pokochajmy rozgrzewające zupy. Bez nich obiad się nie liczy. Sycące zupy kremy, krupniki, jarzynowe i np. zupa cebulowa, która nie tylko dobrze rozgrzewa, ale jest bardzo zdrowa. Cebula zwalcza bakterie i wirusy. Na kolację też warto zjeść coś ciepłego!

Warzywa i jeszcze raz warzywa (pomidory, papryka, brokuły, brukselka, sałata) lub/ i owoce. Zawierają witaminy A, C, i E, które pomagają wykorzystać energię z pożywienia i pobudzają system odpornościowy. Nieco więcej białka, czyli mięsa, ryb i fasoli. Dzięki nim organizm łatwiej produkuje ciepło. Rozgrzewające przyprawy. Imbir, kardamon, cynamon, chili... Pijmy napar ze świeżego imbiru (wystarczy kilka kawałków wrzucić do wrzątku, dodać cytrynę i trochę miodu – rewelacyjnie rozgrzewa), dodawajmy go do dań mięsnych, rybnych i deserów. Cynamon i kardamon to kolejne „ocieplacze”. Już sam ich aromat rozgrzewa. Można je dosypywać do kompotu, grzanego wina i piwa. Świetnym „rozmrażaczem” są papryczki chilli. Podobnie działa czosnek.

Na zimę jak znalazł…
• kiszona kapusta, cytrusy, natka pietruszki – witamina C podnosi odporność organizmu.
• pełnoziarniste pieczywo, kasze – węglowodany złożone dostarczają energii przez dłuższy czas.
• tłuste ryby, jajka – kwasy omega zasilają niemal każdą komórkę.
• chude mięso, fasola, kiełki – witaminy z grupy B wzmacniają osłabiony zimą układ nerwowy.


Zuzanna Grat
fot. shutterstock.com  

Źródło: Wróżka nr 12/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2020

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Promocja wróżka