Strona 2 z 2
Na wątpliwości „wrażliwców”, jak można dobrze opiekować się żywymi stworzeniami na odległość, najczęściej pada koronny argument, że „ryb można nie karmić przez miesiąc”. – Szlag mnie trafia, gdy to słyszę, odpowiadam wtedy, że człowiek też może nie jeść kilka tygodni – mówi „przewrażliwiona” Anna z jednej z warszawskich firm. Ryba wprawdzie przez jakiś czas może sama znajdować sobie pożywienie – ale nie w każdym akwarium. Zależy to m.in. od tego, czy są w nim naturalne rośliny, a nie sztuczne, tak popularne w publicznych akwariach. Anna nie chce podawać nazwiska, bo i tak już wszyscy w pracy mają ją za wariatkę, odkąd zainteresowała się losem rybek w akwarium stojącym w sali konferencyjnej. Mówi o sobie, że jest zazwierzęcona, choć woli futrzaki.
– Ale to przecież nie znaczy, że przejdę obojętnie obok żywego, czującego stworzenia, które tkwi upchnięte gdzieś w kąt, uwięzione w mętnej wodzie, dusi się i być może nie jadło dopiero od tygodnia – ironizuje Anna. Fora internetowe są pełne próśb o pomoc, pisanych przez wrażliwych ludzi, którzy nie znają się na rybach. „Kocham papużki, od miesiąca jestem przymusową opiekunką akwarium szkolnego. Wiem na pewno tylko, że rybki nie latają i nie skrzeczą. (…) Muszę kupić filtr i nie wiem, jaki wybrać. Nie mamy termometru, grzałka jest jakaś stara. Mam szkolne pieniądze w kwocie 175 zł. Ratunku!”.
Mordercze kule
O traktowaniu rybek wyłącznie jako ozdoby świadczy też popularność akwariów zwanych kulami. Wielu dekoratorów wnętrz poleca je jako doskonały detal urozmaicający pomieszczenie. A przecież internet i magazyny akwarystyczne pełne są przestróg, że zbiorniki o tym kształcie nie nadają się do hodowli ryb. Brak załamań sprawia bowiem, że ryba ma problem z orientacją w przestrzeni. Zmuszona pływać w kółko, nabawia się problemów z błędnikiem i nawet przeniesienie jej po jakimś czasie do innego akwarium może już nie pomóc.
Na dodatek w kuli często brakuje tlenu, bo obszar styku wody z powietrzem jest zbyt mały, a zazwyczaj brak też miejsca na zamontowanie urządzeń pozwalających regulować warunki w akwarium. To z tych przyczyn welony w kulistych akwariach z trudem dożywają do pięciu lat, choć w pełnych zbiornikach mogą doczekać nawet trzydziestych urodzin!
reklama
Paweł Zarzyński, redaktor naczelny „Magazynu Akwarium”, apeluje w jednym z numerów: „Całkowity zakaz pielęgnacji ryb w kulach, a nawet sprzedawania samych kul do celów akwarystycznych obowiązuje m.in. w Szwecji, Niemczech i w części Włoch. Od wielu lat wystawianie żywych zwierząt w zbiornikach o kulistym kształcie jest surowo zabronione na wielu wystawach i targach branżowych (...). Tymczasem u nas nie ma w tej dziedzinie żadnych regulacji – co więcej, wiele osób niezwiązanych z akwarystyką wręcz utożsamia przysłowiową »kulę ze złotą rybką« z tym hobby, nie zdając sobie sprawy, że w gruncie rzeczy stanowi ona wyrafinowane narzędzie tortur dla tych zwierząt”.
– Przestałam chodzić do ulubionej drogerii, bo przy kasie stała kula z welonem – opowiada Monika, początkująca akwarystka, którą zaraził tym hobby, i uwrażliwił na los rybek, jej niedawno poślubiony mąż. – Serce mi pękało, gdy czekając na wydanie reszty, musiałam patrzeć na tę skołowaciałą rybę, pływającą w kółko w puściuteńkim akwarium. Żadne próbki perfum, żadne zniżki dla stałych klientów nie były tego warte. Choć zwrócenie uwagi kierownikowi sklepu początkowo nie przyniosło efektu, po jakimś czasie koleżanka Moniki powiedziała jej, że akwarium zniknęło. Dziewczyna ma nadzieję, że dzięki głosom innych wrażliwych klientek.
Prawa zwierząt też dla ryb Niestety, rzadko takie sytuacje zgłaszane są organizacjom broniącym praw zwierząt. A przecież „Ustawa o ochronie zwierząt” obejmuje też ryby. Wygląda na to, że okrucieństwo wobec ryb akceptujemy łatwiej niż wobec innych zwierząt. Świadczy o tym choćby nagminne wyrzucanie chorych rybek do toalet, gdzie giną w męczarniach. Od kilku lat kampaniami społecznymi w Polsce próbuje się polepszyć los karpi. Nie wolno pakować ich żywcem w folię, trzymać w zbyt małym basenie ani nieumiejętnie zabijać. Rok temu prokurator generalny Andrzej Seremet przestrzegał, że sprawcy cierpień ryb będą ścigani i karani.
Tragedia rybek akwariowych rozgrywa się przez cały rok. Miejmy oczy otwarte, nie bójmy się interweniować. I starajmy się bojkotować firmy, które decydują się na żywą ozdobę, a potem o nią nie dbają. Zwłaszcza że restauracja, w której stoi brudne akwarium, raczej nie dopilnuje też higieny w kuchni...
Konrad Piskała
fot. getty images/fpm, shutterstock.com
Akwarium w zgodzie z feng shui
>> Według feng shui wszystko w przyrodzie dąży do równowagi, a przeciwieństwa tak naprawdę funkcjonują w harmonii. Raz jest czas i miejsce dla tego, co ciche, spokojne i się nie rusza – jin, innym razem dla głośnego, aktywnego i ruchomego – jang. Akwarium ma charakter jang. Woda faluje, bo ją wprawia w ruch dostarczająca tlenu pompka i oczywiście same ryby. A owa aktywność może być przez człowieka pożądana lub nie. I to niezależnie od tego, czy jest on tego świadomy. Zadaniem feng shui jest między innymi wskazanie, które miejsca powinny mieć charakter jang, a które jin. Jeśli miejsce „chce” ożywienia, to postawienie tam akwarium nam pomaga. Nawet jeśli pływa w nim tylko jedna ryba, wprowadza ożywienie, nadaje charakter jang.
>> Gdzie ustawić Akwarium? Na pewno nie w sypialni, bo tam ma panować spokój, czyli jin. Nie powinno też stać w centrum domu. Można je ustawić w pokoju dziennym, gabinecie lub w holu, o ile znajdują się one w jednym z czterech rejonów geograficznych: na wschodzie, północy, południowym wschodzie lub południowym zachodzie (lepiej z przodu domu niż z tyłu). W roku Wodnego Smoka (do 3 lutego 2013) z tych czterech lokalizacji najlepsze są wschód i południowy zachód. W roku Wodnego Węża (od 4 lutego 2013 do 3 lutego 2014) można śmiało wybierać spośród czterech rejonów.
Anna Sztandera, instruktorka Feng Shui, BaZi i ZeRi, www.masterconsulting.pl
dla zalogowanych użytkowników serwisu.