Kraina twardych kobiet

To nie kadr z „Gwiezdnych wojen”, ale ukryte pod ziemią miasteczko MatmataPrawowierny muzułmanin powinien zdać się całkowicie na wolę Allaha i nie szukać pomocy u innych istot nadprzyrodzonych czy w magii. Mimo to na bazarach roi się od stoisk z amuletami. Najpopularniejszy, chętnie kupowany jako pamiątka z wakacji, to „oko Fatimy”, czyli wykonana z granatowego szkiełka łezka, z biało-błękitnymi kręgami i ciemną źrenicą w środku. Taki amulet chroni przed złym spojrzeniem. Podobną moc mają romby, krzyżyki, stylizowane dłonie, którymi Berberyjki zdobią kolorowe stroje i które malują nad drzwiami domów, a czasem tatuują sobie na twarzach!

Dzięki Ahmedowi spojrzałem na Tunezję oczami tubylca. Wcześniej sterta drewna obok domu nic dla mnie nie znaczyła. Tymczasem dla Berbera to znak, że wewnątrz znajduje się hammam – arabska łaźnia parowa. Cudzoziemiec może z niej skorzystać, lecz powinien zachować ostrożność. Łaźnia ma bowiem tylko jedno pomieszczenie i obowiązuje w niej system zmianowy. Poranek i przedpołudnie są zastrzeżone dla panów, popołudnie aż do zmierzchu – dla pań.

To nie kadr z „Gwiezdnych wojen”, ale ukryte pod ziemią miasteczko Matmata.

Przed wejściem do przyciemnionego pomieszczenia każdy dostaje wiaderko chłodnej wody do polewania się, gdy zrobi się zbyt gorąco. Panowie okrywają wstydliwe części ciała ręcznikiem, panie, o czym wiem tylko z opowieści, relaksują się w stroju topless. Podobno najlepsze dla zdrowia jest czarne mydło ze zmielonych oliwek, zwłaszcza gdy wciera się je w ciało rękawicą z bardzo szorstkiej tkaniny. Po łaźni można skorzystać z masażu i zabiegów upiększających albo odpocząć na matach i poduchach. Muzułmanie nie piją alkoholu, więc ich ulubionym miejscem spotkań nie jest bar, lecz właśnie łaźnia.

reklama

Żona za 2 złote
Rodziny i zaproszeni goście odwiedzają łaźnię również przed weselem i... w trakcie, ponieważ tunezyjskie wesele może trwać nawet dwa tygodnie! Najmniej uroczysty charakter ma sam ślub, który bardziej przypomina podpisanie umowy biznesowe – w krajach muzułmańskich małżeństwo traktuje się jak kontrakt. Określa się w nim wysokość posagu wnoszonego przez żonę, daniny przekazywanej rodzinie panny młodej, odszkodowania w razie rozwodu itp. Ale nawet w tej sferze Tunezyjki osiągnęły więcej niż kobiety w innych krajach muzułmańskich.

Tunezja jako pierwszy z nich zniosła wielożeństwo. Przyznała też kobietom prawo do samodzielnego podróżowania, decydowania o podjęciu pracy, do wystąpienia o rozwód, a nawet odmowy zawarcia małżeństwa. Te wprawdzie nadal są aranżowane przez rodziców, ale coraz częściej to zakochani młodzi przekonują ich do swoich wybranków. Jest to o tyle łatwiejsze, że władze zmieniły wysokość tradycyjnej opłaty za żonę i nie trzeba już dawać za nią góry złota – wystarczy 1 dinar, czyli... 2 złote!

Gdzie licho nie śpi
Rzymianie sypali sól na ruiny Kartaginy, ale w środkowej Tunezji nikt nie musiał tego robić. Tam, wokół olbrzymiego słonego jeziora Chott el Jerid, nie rośnie nic, gdyż wszystko pokrywa sól. Jeśli nie pada deszcz, woda wyparowuje i pozostaje ciągnąca się po horyzont biała pustka. A tę, jak wiadomo, lubią złośliwe dżiny. Trzeba więc bardzo uważać. W pobliskich miasteczkach Douz i Tozeur można usłyszeć mrożące krew w żyłach opowieści o wyczynach złych duchów, które wywołując fatamorgany, niejednego wędrowca wyprowadziły tam, skąd nie było już powrotu. Albo wciągnęły w śmiertelną pułapkę, namawiając do przejścia przez wyschnięte jezioro. Dali się na to skusić przewodnicy karawany złożonej z tysiąca wielbłądów. Wydawało się im, że idą po twardym gruncie, lecz solna skorupa nagle pękła i w mgnieniu oka wszyscy zniknęli. Na powierzchnię wypłynęła cienka warstewka wody, która zatarła ślady kupców...

Ostatni jaskiniowcy
Zapadanie się pod ziemię jest specjalnością mieszkańców okolic miasteczka Matmata. Sam widziałem, jak maszerowali po równinie i znikali. Ale nie za sprawą dżinów. Po prostu schodzili do swoich podziemnych domów. Starożytni Grecy nazwali ich troglodytami, czyli jaskiniowcami. Tunezyjscy troglodyci nie biegają z maczugami i nie polują na mamuty. Znaleźli natomiast oryginalny sposób poprawienia sobie standardu życia na rozpalonej słońcem pustyni. Zamiast budować domy na powierzchni, drążą w kruchych skałach okrągłe studnie o głębokości 5-10 i średnicy 10-15 metrów. W ścianach wykuwali kuchnie, spiżarnie, pokoje. Gdy rodzina się powiększała, drążyli następną jamę.

W podziemnym domu panuje przyjemny chłód, wyposażenie nie różni się od tego, które widziałem w tradycyjnych mieszkaniach. W dawnych czasach w skale wykuwano ławy, łóżka i stoły, dziś jednak zastąpiły je zwyczajne meble. Tym jaskiniowym królestwem rządzą kobiety. To one decydują, czy pokazać je cudzoziemcom, a także negocjują wysokość opłat za wpuszczenie obcych w swoje progi.

Wszyscy chętnie sięgają do kieszeni, bo to wyjątkowa atrakcja. Docenili ją również reżyserzy z Hollywood, którzy nakręcili tu mnóstwo filmów, m.in. „Gwiezdne wojny”, „Angielskiego pacjenta” i nasze „Quo Vadis”. Nie trzeba budować scenografii, dostarcza jej sama natura. Wszystko to jest dostępne również dla turystów. Wystarczy tylko wyjrzeć poza mury hoteli i bazarowe stragany. Tunezja to niewielki kraj i wszędzie jest blisko!


Kazimierz Pytko
fot. autor, Be&W, forum, shutterstock.com


Źródło: Wróżka nr 8/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2020

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Promocja wróżka