Strona 2 z 2
Jeden ze znanych warszawskich seksuologów mówi, że jego pacjentki bez skrępowania przyznają, że zdarza im się w ten sposób zaspokajać: – Robią to, co przez lata przypisywano jedynie mężczyznom – i to tym zaniedbanym i samotnym. Zanim społeczeństwo przyzwyczai się, że porno to rozrywka także ludzi wykształconych i poważnych, czyli tzw. normalnych, przyjdzie mu się zmierzyć z faktem, że taniec narządów płciowych podziwiają także kobiety. I to nie tylko nastolatki, ale również ich matki.
Nie zapomni zaskoczenia, kiedy 49-letnia Beata, która przyszła do niego leczyć się z oziębłości, wyznała, że przed ekranem komputera nie ma problemu z pobudzeniem. A jej mąż, ze swoim obwisłym brzuchem i włosami w nosie wiele stracił, gdy porównała go z porno-ogierami z youporn.com (pornograficzny odpowiednik youtube.com).
– Siedziała przede mną miła, mamusiowata polska pięćdziesiątka, ze zmarszczkami wokół oczu i w grzecznym sweterku bliźniaku, która doskonale znała się na wszystkich pornograficznych podkategoriach.
Gdyby nie wyćwiczony przez lata praktyki wyraz twarzy pokerzysty, wyglądałbym jak rażony gromem – opowiada terapeuta. – Wtedy zdałem sobie sprawę, że komputer zastąpił oglądane ukradkiem mężowskie VHS-y. I że pozostaje mi się tylko cieszyć z tak wielkiej samoświadomości moich pacjentek – dodaje.
(...)
reklama
Kobiety lubią hardcorePodczas gdy kobiety na całym świecie w zaciszach własnych domów buszują na niegrzecznych stronach, amerykańscy naukowcy zastanawiają się, jak wytłumaczyć to zjawisko. Najbardziej dziwi ich umiarkowane powodzenie tzw. porno dla kobiet, filmów z fabułą, długim wstępem, w którym seks jest tylko dopełnieniem uczuć. Jak wynika z badań, panie tak jak mężczyźni chętniej klikają w zakładki „hardcore” i zupełnie im nie przeszkadza, że bohaterowie przechodzą do rzeczy bez miziania i szeptania w uszko. Okazało się, że filmy Candidy Royalle, amerykańskiej aktorki i producentki obrazów dla dorosłych, która już w 1984 roku postanowiła oddzielić kobiece porno od męskiego, niektóre panie po prostu nudzą.
– Przez lata uważano kobiety za eteryczne istoty, które pobudzić można lekkimi muśnięciami. Nie zgadzam się z podziałem na seksualność kobiet i mężczyzn. Współczesna kobieta jest świadoma swojego prawa do przyjemności i chce mieć porządny orgazm, przy którym będzie wyć z rozkoszy. Jedna osiągnie go dzięki delikatnym pieszczotom, inna potrzebuje mocnej stymulacji – uważa Michał Pozdał.
I podaje przykład amerykańskiego serialu o kalifornijskich lesbijkach „Słowo na L” („The L-word”), który środowisko lesbijek określiło jako najbardziej zbliżony do rzeczywistości. – Ten film ocieka seksem, któremu bardzo daleko do romantyzmu. Jest częsty, gwałtowny i satysfakcjonujący – zauważa Michał Pozdał. Dlatego zgadza się z holenderską badaczką Ellen Laan, że kobiety reagują na sceny zorientowane na bohaterkę, ale nie, że zbliżenia narządów płciowych czy ciągnięcie za włosy są dla nich zawsze odstręczające.
(...)
Kolejny film uzależnia!Źródło zdaje się niewyczerpane. Wystarczy wspomnieć, że, zgodnie z amerykańskimi statystykami Internet Filter Review, co 39 minut powstaje nowy film porno, a strony pornograficzne to 12 procent wszystkich dostępnych w internecie! Może dlatego, gdy w Polsce badania nad kobiecą OSA są ciągle w powijakach, amerykańscy seksuolodzy już zaczynają walczyć z problemem uzależnienia kobiet od por-nografii. Jak wynika z raportu „Washington Times”, opublikowanego w lipcu 2011 roku, 17 procent Amerykanek przyznaje, że nie potrafi zrezygnować z oglądania porno w internecie, a 13 procent robi to także w godzinach pracy. Psychologowie przestrzegają, że pornografia może okazać się narkomanią XXI wieku.
– Uważa się, że porno w sieci to problem mężczyzn, którzy z natury są wzrokowcami i reagują na obrazki. Tyle że pokolenie kobiet, które wyrosło na internecie, reaguje na obrazki tak jak mężczyźni. I podobnie jak oni są zagrożone – przekonuje Michał Pozdał. Choć przyznaje, że na uzależnienie od wirtualnego seksu najbardziej narażeni są byli seksoholicy i osoby podatne na to uzależnienie, doradza ostrożność wszystkim.
– To takie samo uzależnienie jak narkomania czy alkoholizm. Tak samo izoluje od świata, tak samo pozbawia kontroli nad samym sobą. W amerykańskiej literaturze naukowej roi się od opisów osób, które nie potrafiły oderwać się od internetu – rzucały pracę, mało spały, prawie nie jadły, a filmy porno oglądały nawet przy małych dzieciach.
Więcej we "Wróżce" 1/2012
Karolina Kowalska
dla zalogowanych użytkowników serwisu.