Czego plecy nie widzą?
Trudno w to uwierzyć, ale przez skórę można zobaczyć dosłownie wszystko! Wyobraźmy sobie, że leżymy na brzuchu, a ukochana osoba rysuje nam na plecach literki. Większość ludzi bez problemu potrafi je odczytać (szczególnie jeśli napisanym słowem jest KOCHAM). To spostrzeżenie 40 lat temu pchnęło amerykańskiego psychologa Benjamina W. White’a do skonstruowania specjalnego fotela do widzenia skórnego.
W oparciu niezwykłego mebla naukowiec „upakował” 400 receptorów, wyglądających jak stępione igły, które wysuwając się i wibrując, „rysowały” na plecach badanych różne kształty: od prostych kół i kwadratów po skomplikowaną, trójwymiarową filiżankę, wazon z kwiatami czy otwartą książkę. Wyniki eksperymentu zaskoczyły White’a i jego asystentów, i potwierdziły, że nasz umysł potrafi stworzyć obraz przedmiotów, niezależnie od tego, czy impulsy, które otrzymuje, pochodzą z oczu czy ze skóry (receptory skórne możemy tu potraktować jako gigantycznie powiększoną siatkówkę oka).
Badani bezbłędnie rozpoznawali „rzucane” im na plecy przedmioty, ale też – co zdumiewające – umiejętnie rozlokowywali je w przestrzeni i określali relacje z innymi przedmiotami. Co ciekawe, równie sprawnie szło to pacjentom mającym dobry wzrok, jak i tym, którzy od urodzenia byli niewidomi. Takie wyniki popchnęły psychologów do szatańskiego pomysłu – „pokazania plecom” niewidomych czegoś, z czym oni sami nigdy się nie zetknęli – iluzji optycznych!
Polacy nie gęsi i również prowadzili swoje badania z zakresu dermooptyki i wykorzystania tego zjawiska w pracy z niewidomymi. Jesienią w 1973 roku Anna Bernat i Lech Emfazy Stefański poddali testom wychowanków Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych w Laskach k. Warszawy. Badaczom udało się potwierdzić zjawisko widzenia skórnego aż w 79 procentach przypadków. Inna sprawa to wiarygodność wyników – Bernat i Stefański popełnili jeden z najcięższych grzechów badawczych – za dowód uznawali każdy wynik powyżej 50 procent.
Mniej więcej w tym samym czasie w Klinice Okulistycznej Wojskowej Akademii Medycznej w Warszawie na 10-letniej Bognie (córce L.E. Stefańskiego) przeprowadzono pierwsze próby wytrenowania wrażliwości dermooptycznej. Eksperymenty odbywały się kilka razy w tygodniu w warunkach domowych i laboratoryjnych. Po trzech miesiącach rozróżniania kolorów kart, umieszczonych pod szkłem, dziewczynka zaczęła czytać napisy. Stopniowo zmniejszano wielkość pisma – najmniejsze czytane przez Bognę litery miały 4 mm wysokości.
W 1974 roku dziewczyna zademonstrowała swoje umiejętności na III Krajowym Sympozjum Biocybernetyki, Biomatematyki i Biotechniki. Ale nie udało się zainteresować świata „poważnej” nauki i badania przerwano „w pół drogi”.
Marcin Florkowski
dla zalogowanych użytkowników serwisu.