Każdy człowiek jest nieśmiertelną istotą duchową, która przeżyła już wiele żyć, a dzięki naukom kościoła może osiągnąć wyższy poziom duchowej i etycznej edukacji – te „prawdy wiary” ogłosił duchowy ojciec i twórca scjentologii, pisarz science fiction, L. Ron Hubbard. Kościół scjentologiczny to „organizacja religijna", licząca według różnych źródeł od 9 do 15 milionów członków, której celem jest „propagowanie rozwoju ducha ludzkiego”.
Nauki Hubbarda (zwane „technologią”) pozwalają, jak twierdzi wielu członków Kościoła scjentologicznego, uwolnić się od depresji, uzależnień i innych problemów współczesnej cywilizacji. Scjentolodzy wierzą, że ostatecznym celem jest przywrócenie duszy do stanu całkowitej wolności, który da jej kontrolę nad materią, energią i czasem. Stworzyli oni całą mitologię, która łączy historię ludzkości z cywilizacjami pozaziemskimi, mającymi wpływ na nasze życie. Kościół scjentologiczny ostro krytykuje Kościół katolicki, uznający go za groźną sektę, oraz środowiska psychologów i psychiatrów.
Entuzjaści ruchu New Age, który nigdy nie przybrał sformalizowanych form, uważają, że znany nam świat już się kończy. I niedługo nadejdzie Nowa Era – prawdziwy złoty wiek ludzkości. Człowiek przewartościuje swoje spojrzenie na świat, zbliży do natury i zacznie żyć zgodnie z zasadą: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. W 2012 r. zakończy się era Ryb i nastanie era Wodnika. Wszystko to mogą poprzedzić dramatyczne wydarzenia: kolejna wojna światowa, upadek kościołów chrześcijańskich, pojawienie się obcych cywilizacji. New Age czerpie swoje idee z pism rosyjskiej pisarki i okultystki, Heleny Bławatskiej, i jej angielskiej uczennicy, Alice Bailey, kontrkultury lat 60. i filozofii Wschodu. Za najwyższe dobro ruch uznaje wolną wolę istoty ludzkiej i zaleca praktyki, które pozwolą zjednoczyć się ze światem i poczuć wewnętrzną harmonię, na przykład medytację, jogę, reiki.
Swoim uczniom centrum obiecuje dostęp do 99 proc. rzeczywistości. Naszych pięć ułomnych zmysłów pozwala nam poznać tylko skromny jeden procent. Oferta jest więc kusząca. Przypomnijmy – kabała to filozoficzno-mistyczny, narodzony w średniowieczu, ruch w judaizmie. Tak zwana kabała praktyczna (XVI w.) polegała na specyficznym odczytywaniu Tory – każdej literze hebrajskiego alfabetu miała odpowiadać konkretna liczba. Każdy wyraz zyskiwał więc wartość liczbową, a między słowami, które miały tę samą wartość, zachodziły tajemnicze powiązania.
Nauczyciele kabały mają bardzo krytyczny stosunek do kalifornijskiego centrum – oskarżają je o sprofanowanie mistycznej tradycji judaizmu i uczynienie z kabały towaru. W Międzynarodowym Centrum Kabały uczy się współczesnej wersji kabały opracowanej przez jej lidera, Philipa Berga (byłego rabina, ale też astrologa i sprzedawcę ubezpieczeń).
Centrum jest otwarte zarówno dla żydów, jak i tych, którzy nimi nie są. Przyjmuje uczniów niezależnie od płci i wieku (tradycyjną kabałę mogą studiować mężczyźni po 40. roku życia) i wyznania. Ta wersja kabały nie jest alternatywą dla religii, lecz jej uzupełnieniem. Do rozpoczęcia nauki niepotrzebna jest nawet znajomość hebrajskiego.
Joanna Frydrych
fot. shutterstock.com
dla zalogowanych użytkowników serwisu.