Kurka wolna!

Kurka wolna!Tak było jeszcze ponad sto lat temu w Polsce. Kiedy na wsi powstawał nowy dom, w każdym jego rogu kładziono jajko – na szczęście. Co ciekawe, podobnie zachowywali się już starożytni Egipcjanie – by uchronić się przed nieszczęściem, zawieszali je w swoich w świątyniach. Egipcjanie wierzyli też, że jajo jest początkiem wszystkiego. Chrześcijanie podkreślili inne jego znaczenie – jajo stało się nie tylko symbolem życia, ale i zmartwychwstania.

Jeszcze przed Chrystusem w grobowcach znajdowano posążki istot z zaświatów, trzymające w dłoniach jajo, co miało obiecywać zmarłym powrót do świata żywych. U chrześcijan jajko, choć oficjalnie Kościół starał się tego nie dostrzegać, nie straciło na magii – z czasem, właśnie z poczucia, że jest najlepszym z możliwych talizmanów, chroniących człowieka przed złem, ukuł się w naszej kulturze zwyczaj święcenia pisanek.

Jednocześnie, zwłaszcza na wsiach, jajka – a właściwie nagły przyrost ich liczby, bo kurom zrobiło się cieplej – były również znakiem nadejścia wiosny. Wyraźną wskazówką, że zima na dobre odeszła, były również otwarte drzwi od stajni i obór. Gospodarze mogli już wyprowadzić bydło na pola. Ale wcześniej na progu stajni zostawiali jajo.

Na dobrą wróżbę. Dla ludzi, ale także żyjących z nimi zwierząt. Także dla kur, które miały wtedy całkiem niezłą pozycję. Nikt nie zmuszał ich, jak dzieje się to dziś, do życia w ciasnych i dusznych piętrowych klatkach.

reklama

– Bez szans na to, by kiedykolwiek ujrzały niebo, bez możliwości poruszania się, grzebania, rozłożenia piór – przypomina Jacek Bożek z ekologicznego Klubu Gaja z Witkowic, jednej z najsłynniejszych i najbardziej poważanych w świecie polskich organizacji działających na rzecz zwierząt. A o tym, że kura lubi rozłożyć pióra, że lubi sobie nawet czasem przefrunąć, Klub Gaja przypomina nam od kilku lat. Organizując happeningi, namawiając do tego, byśmy, zwłaszcza na wielkanocnym stole, dzielili się jajkami od kur, które nie musiały cierpieć. Wreszcie propagując… życzenia kur niosek. Których w Polsce jest dziś 40 milionów.

„Jestem trzymana w klatce tak jak miliony innych zwierząt na świecie. Jesteśmy traktowane jak produkt, a nie jak żywe stworzenia (…)” – pisze w imieniu kur Klub Gaja. A kury w Polsce cierpią tak od lat 90. ubiegłego wieku. Wtedy właśnie rolnicy zachłysnęli się tanim, niewymagającym wysiłków ani nakładów chowem klatkowym.

– Niestety, na tę zmianę Polacy przystali chętnie, zaczęli widzieć w jajkach jedynie towar, który ma być niedrogi i czysty – mówi Małgorzata Tobowska, dodając, że do dziś zdarza się jej dostawać od klientów telefony z pretensjami, że ich jaja są… brudne.

– Tak brudne, jak brudna jest natura – kiwa głową Wojciech Tobowski. Kura to ptak, który – co często podkreśla wybitny malarz Leon Tarasewicz, miłośnik kur – niewiele różni się w swoich marzeniach od orła czy bociana. Też chciałby być wolny.

– A to zależy wyłącznie od człowieka – dodaje ekolog z Wilkowic. – To my decydujemy, jakie kupujemy jajka… Zdaniem Jacka Bożka, gdyby kura mogła mówić, poprosiłaby człowieka, by… traktował ją po ludzku. By – tak jak ona dla niego – także człowiek dla niej był hojny, nie żałował kilku groszy więcej, by kupić jajko od istoty, która wie, co to ziemia, piasek i słońce.

Takie jajka łatwo rozpoznać, na ich skorupkach znajdziemy symbol 0. Tak oznaczone są także jajka kury zielononóżki, kiedyś odmiany w Polsce popularnej. Ta kurka nie potrafi żyć w klatce, jeśli ją do niej wsadzimy – umiera. Cenne są też jajka z numerem 1 – oznaczający wolny wybieg. Za to jajo z cyfrą 3 to znak, że kura całe życie spędza w klatce o wielkości kartki papieru. U nas wciąż, niestety, takich jajek sprzedaje się najwięcej. Inaczej niż w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, gdzie już połowa obywateli świadomie kupuje jaja od kur z wolnego wybiegu.

– Przyczynił się do tego słynny angielski kucharz Jamie Olivier, który od lat w swoich programach promuje szczęśliwe jaja od szczęśliwych kur – wyjaśnia Jacek Bożek.

– Mam wrażenie, że kura, choć powoli, przestaje być w naszej świadomości pozbawionym prawa do godnego życia tworem, znowu staje się ptakiem – sądzi Małgorzata. Wielką nadzieję pokłada w kolejnych pokoleniach. Zwłaszcza tych najmłodszych – dzisiejszych przedszkolaków i uczniów, którzy – dzięki akcjom m.in. Klubu Gaja – w kurach coraz częściej widzą żywe i wolne istoty.

W tradycjach wielu kultur jajo symbolizowało nadzieję na odradzanie się życia. Być może nadszedł czas, by odrodziło się także, choćby od tej Wielkanocy, szczęśliwe, beztroskie życie kury.


Sonia Jelska
fot. Paweł Rucki, Shutterstock.com
Więcej o wolnych i szczęśliwych kurach możemy dowiedzieć się na stronie www.wolnywybieg.pl

Źródło: Wróżka nr 4/2011
Tagi:
Już w kioskach: 2020

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Promocja wróżka