Jej ciało wydobyto od razu. Jego, choć fosę osuszono, nie znaleziono nigdy…
Fort wybudowano w XIX wieku, żeby bronił portu. Twierdza cudem tylko dotrwała naszych czasów. Część wyburzono, część rozsypała się w gruzy, reszta zarosła i zniknęła pod tonami śmieci. Odkrył ją historyk i poszukiwacz skarbów Piotr Piwowarczyk. Kilka lat starał się o jej uratowanie przed splantowaniem (wyrównaniem gruntu), a potem o wydzierżawienie. Dziś mieści muzeum, ale przede wszystkim park wielkiej przygody, w czasie której przenosisz się w czasy pruskich freitrów.
Odbywasz szkolenie wojskowe i zostajesz strzelcem miejscowego regimentu, wędrujesz po polu minowym, strzelasz z armaty, błądzisz w mrocznym labiryncie kazamatów i dotykasz prawdziwych skarbów. Bywają tu gwiazdy, bywają politycy z pierwszych stron gazet. I nie ma tygodnia, żeby jakaś telewizja nie kręciła wakacyjnych materiałów. Po zachodniej stronie Świny można zobaczyć Fort Anioła, na którego wierzchołku Armia Czerwona dobudowała sobie punkt obserwacyjny i pustelnię artysty Tadeusza Zielińskiego, który XVIII-wieczny bunkier zamienił na... dom i galerię ikon.Latarnia morska i legenda Wiatraka
Tylko 200 metrów dzieli Fort Gerharda od latarni morskiej, która jest najwyższą ceglaną latarnią morską świata i jedną z najwyższych latarń w ogóle. Trzeba pokonać 300 kamiennych stopni, żeby dotrzeć do górnej galerii. Nad nią jest jeszcze przeszklona komora z monstrualnymi żarówkami, których światło powiększa oryginalna soczewka Fresnela. Wspinaczka warta jest wysiłku, bo widok z góry nie ma sobie równych. Warto wziąć lornetkę, aparat fotograficzny i… krem do opalania.
Stąd można powędrować jeszcze dalej nad brzeg morza kamiennym falochronem wschodnim. Sięga on w morze aż... półtora kilometra. W połowie zachowała się tablica pamiątkowa wmurowana z okazji wizyty króla Fryderyka Wilhelma III, który osobiście doglądał postępu prac. Falochron to właściwie najdłuższe na Bałtyku kamienne molo. Znakomicie widać z niego plażę pełną windsurferów i kitesurferów. W mieście działa szkoła kitesurfingu, można się go nauczyć w kilka dni.
Do tego pomysłu Mollin dorzucił jeszcze jeden – FAMĘ. Debiutowali na niej Magda Umer, Marek Grechuta, Jerzy Stuhr. Na deskach tutejszej estrady pierwsze kroki stawiali Niebiesko-Czarni i Czesław Niemien. Latem w Centrali, założonej przez magika dźwięków Darka Ryżczaka, można spotkać znanych muzyków. W Basenie Północnym, w porcie żeglarskim kręci się między ziemią i wodą doktor Jerzy Porębski, naukowiec z miejscowego Instytutu Rybackiego, a kiedyś marynarz, autor najsławniejszej polskiej szanty: „Gdzie ta keja, gdzie jest ten jacht”. Tam, gdzie „Poręba z Wysp”, warto przysiąść, kto wie, może zagra na trąbce?
Paweł Kukiz, Bracia Golcowie i Big Cyc wolą uroczyska najmniejszej z zamieszkanych świnoujskich wysp – Karsiborza. Można popłynąć kajakiem na cały dzień pośród dwumetrowych trzcin i zobaczyć nad głową bielika. I poczuć się raczej jak na Okawango niż w delcie Świny, jednej z trzech cieśnin, którymi Odra przez Zalew Szczeciński przelewa się do morza. Unia doceniła tę krainę, przyznając jej dwukrotnie tytuł „Europejskiego Krajobrazu Roku”. W sumie wstyd przyznać, ale kiedy człowiek zaczyna odkrywać Świnoujście, brakuje mu czasu, żeby nudzić się na plaży.
Grzegorz Kapla
dla zalogowanych użytkowników serwisu.