Mam wiele zalet!
Teraz prosi Małgosię, Agnieszkę i Justynę, żeby podeszły do lustra. Mają, patrząc w nie, głośno wymienić dziesięć swoich pozytywnych cech.
– Jestem inteligentna, znam dwa języki – mówi wreszcie Małgosia.
– Jestem ładna, modnie ubrana…
– Agnieszka zacina się, waha, potem powie, że nie potrafiła odnaleźć w sobie niczego dobrego.
– Jestem dobrą matką – szepcze Justyna. – Tylko tyle.
– Dlaczego uważacie, że tak niewiele macie zalet? Nie kochacie się, nie lubicie? – pyta Leah. – Zauważyłam, że Polki mają niskie poczucie własnej wartości. Kobiety z Nowej Zelandii, Australii czy Stanów Zjednoczonych bez problemu wymieniają „naście” lub „dziesiąt” swoich pozytywnych cech. Może wynika to z tego, że wasze życie jest trudniejsze? Mniej jest związków naprawdę partnerskich, kobieta ma zbyt wiele obowiązków, pracuje na dwa etaty: zawodowo i w domu.
Ja mam męża, troje dzieci i… dużo wolnego czasu, ponieważ każdy z członków rodziny jest równo obciążony obowiązkami. Ten, kto ma czas, sprząta, gotuje, jedzie po zakupy. Nikt nie spodziewa się, że jedna osoba weźmie na siebie całą odpowiedzialność za domowe sprawy!
Leah uważa, że prostym sposobem na odzyskanie przekonania o własnej wartości jest… spoglądanie w lustro.
– Codziennie rano przyglądajcie się sobie i głośno powtarzajcie: „Jestem piękna, mądra, godna miłości”. Zapewniam was, że szybko zaczniecie w to wierzyć!
Według terapeutki najważniejsze jest postanowienie, że daną rzecz chcemy i musimy zmienić. Wtedy trzeba usiąść w ciszy i zastanowić się nad potrzebami i pragnieniami. Wypisać na kartce marzenia, a obok drogę do ich realizacji. Wyznaczyć termin, określić sposoby.
Małgosia chciałaby odbudować relację z mężem, Agnieszka odnaleźć swój „bliźniaczy płomień”, Justyna – odzyskać szacunek do siebie i poczucie, że opieka nad dziećmi jest czymś bardzo ważnym. Czy im się uda? Leah mówi, że zależy to teraz tylko od nich.
Każdy z zajęć wyniósł coś innego.
Starsza pani mówi, że chciałaby pogodzić się z przeszłością i wybaczyć osobom, które ją skrzywdziły. Młoda dziewczyna zdecydowała, że wyjedzie w daleką podróż – od trzech lat nie miała ani dnia urlopu. Jej koleżanka postanowiła zrealizować swoje marzenie – wziąć lekcje baletu. Będzie to dla niej walka z nieśmiałością. Skąd wziąć siłę do zmian? Czasem wystarczy trochę wiary w siebie, czasem – wyciągnąć rękę do drugiego człowieka.
– I pamiętajcie – mówi na koniec Leah – że życie nie musi być smutne, nauczcie się cieszyć każdym dniem! Gdy jest mi źle, przypominam sobie starą aborygeńską legendę. Kobieta przyszła do szamana i narzekała, że czuje się samotna, mąż się nią nie interesował, dzieci wyprowadziły się z domu. Czarownik kazał jej zamknąć oczy i wyobrazić sobie, że trzyma dłoń swojej matki, która ściska rękę babki. Łańcuch kobiet jest długi, sięga do początku świata. Z każdym pokoleniem przybywa mądrości, siły i odwagi. Kobieta pod wpływem słów szamana poczuła, że rośnie w niej moc i że potrafi tworzyć szczęście: wpłynąć na postawę męża, dotrzeć do serc dzieci… Zrozumiała, że jej matka, babcia, prababcia odeszły, ale ich miłość żyje i rozkwita w niej.
Leah Hemming radzi:
Co zrobić, gdy problem Cię „przerasta”, jest źle, smutno i życie traci sens? Usiądź w spokoju i napisz list do Boga… Opisz dokładnie sytuację, w której się znalazłaś, nie upiększaj jej ani nie demonizuj. Użyj prostych, płynących z głębi duszy słów, nie wahaj się podzielić swoimi rozterkami, nadziejami, planami. Pamiętaj, że Bóg Cię kocha, jest Twoim najlepszym przyjacielem i zależy mu na Tobie. Napisz, iż głęboko wierzysz, że pomoże w rozwiązaniu problemu… Obudź to przekonanie w sobie. Na koniec napisz, że dziękujesz za wsparcie i wysłuchanie.
Nie poprzestań na jednym liście, pisz codziennie, aż do chwili, w której sytuacja zostanie rozwiązana. Pamiętaj, że list do Boga jest jak modlitwa, która zawsze ma ogromną moc.
Anna Forecka
dla zalogowanych użytkowników serwisu.