Anioły
Piotr o Adamie: – Życzę każdemu, żeby spotkał takiego anioła. On mnie nauczył widzieć, czuć, być tym, kim jestem. Dom powstanie głównie dzięki dobru, które widać w jego oczach. Adam załatwił Piotrowi pracę. Dla jednej z warszawskich firm Piotr robi to, co najlepiej potrafi – mailing. Parę groszy dorabia do socjalnej renty. Odkłada na dom. Bo ten dom powstanie. I to, zdaniem Adama, będzie tylko praca Piotra.
– Ja będę zawsze z boku, gotowy do pomocy w trudnych chwilach. Wykonam też działania promocyjne. W zamian za materiały na dom, firmy będą mogły mieć nietypową reklamę w branżowych pismach. Dla nich 10 tysięcy zainwestowane w okna, parkiet albo dachówkę nic nie znaczy. Dla Piotra znaczy samodzielność. Kolejny anioł Piotra – Elżbieta Kotynia z Krakowa. W 2005 roku dostała mail, który ją poruszył. Od razu weszła na stronę internetową Piotra, odezwała się na Gadu-Gadu.
– Służbowo często bywam w rejonie Sosnowca. Po paru rozmowach umówiliśmy się na spotkanie. Chciałam sprawdzić, jaki Piotr faktycznie ma dom, jakie możliwości. Zobaczyłam, że rodziców przerósł marzeniami i otwartością na ludzi o lata świetlne. Zaprzyjaźniliśmy się.
Elżbieta jest przyjaciółką i powiernicą. Wie, że przy budowie domu sporo rzeczy będzie w stanie załatwić. Na przykład kolega z firmy geologicznej obiecał zrobić odwierty i przygotować potrzebną dokumentację do instalacji pompy ciepła. Tyle że tu nie chodzi tylko o dom. Tu chodzi o godne zaistnienie w społeczeństwie.
– Zakup mieszkania nie byłby dobrym wyjściem, bo przystosowanie lokum dla potrzeb osoby niepełnosprawnej sporo kosztuje. Podjazdy, schody, windy. Gdy poznałam Piotra, żył w mitach, był jak zagubiony pierwszoklasista. Nie miał pojęcia, ile co kosztuje. Podawałam mu w mailach minimalne kwoty miesięczne potrzebne na prąd, wodę, żywność. Powoli zaczął myśleć realnie. Starałam się go motywować do działania. To dobry, ciepły człowiek. Ela sądzi, że Piotr obdarzył ją zaufaniem, bo mimo że jest osobą zabieganą – prowadzi własny biznes – zawsze znajduje dla niego czas. Imponuje jej, z jakim uporem chłopak walczy o siebie.
Pomaga Piotrowi z... egoizmu. Dowartościowuje ją fakt, że chłopak przyjmuje jej rady i wsparcie. Nie chodzi o to materialne. Piotr pozwala Elżbiecie zrozumieć zachowania młodych, w tym jej 20-letniego syna, z którym nie może rozmawiać tak otwarcie o wszystkim.
– Lubię Piotra – mówi Elżbieta. – Staram się go gdzieś zabierać, żeby choć na chwilę zmienił otoczenie, żeby spokojnie porozmawiać, wytłumaczyć mu pewne sprawy. Na przykład przeanalizować jego kontakty z kobietami.
Kobiety
– Muszę żyć dla kogoś, nie umiem żyć dla siebie – powiada Piotr, Wolontariusz 2008, bo od roku z kawałkiem aktywizuje niepełnosprawnych. Na stronie uruchomił Forum Dyskusyjne, skupił wokół siebie wirtualną społeczność. Ludzie wymieniają się doświadczeniami, problemami, pomagają sobie.
– Dom, o jakim marzę, nie istnieje. Bo dla mnie dom to rodzina, płacz dziecka, dwustronny kominek w salonie i sypialni. Fotel bujany. W sobotni wieczór lampka wina i kolacja przy świecach. Brzmi jak bajka? Ale właśnie takiej bajki chcę! Kobiety... Były dotychczas cztery w jego życiu. Spóźniona inicjacja seksualna. Nadzieje i zranione serce.
– Już nie pozwolę się skrzywdzić. Być „na chwilę” albo „zamiast”. Jak maskotka, przytulanka, którą rzuca się kąt, gdy się znudzi – mówi. – Każda z kochanych przeze mnie kobiet wyrwała cząstkę mego serca. Jedynym dobrem, jakie im zawdzięczam, jest pisanie wierszy. I to, że dziś myślę o napisaniu książki. Wierzę, że moja książka nauczy ludzi patrzenia na świat, na drugiego człowieka. Będzie podziękowaniem za dom. Za dobro i cierpliwość.
Elżbieta Kotynia: – Piotr jest wielkim optymistą. Dopnie swego. Zbuduje dom. To potrwa pewnie parę lat. To, że tak wyrodził się z rodziny, zawdzięcza rozmowom przez internet. Zorientował się, że można inaczej żyć. Nie wpadł w nałóg grania czy czatowania.
Piotr: – Uwierzyłem, że mogę wiele. Że właściwie wszystko ode mnie samego zależy. Nie podoba mi się, kiedy ludzie traktują Boga jak złotą rybkę, która ma spełniać życzenia. Mógłbym jeszcze więcej, gdybym miał rodzinę. Postawię ten dom. Ja to wiem. I pewnie zrobię parę innych rzeczy w życiu. Pragnę zostawić coś po sobie. Dobre wspomnienia. Chociaż tyle.
Beata Igielska
Jeśli chcesz pomóc Piotrowi, możesz dokonać wpłaty:
• Zajrzyj na www.piotrek.mmg.com.pl
dla zalogowanych użytkowników serwisu.