Na początku była miłość
Według wielu teorii, człowiek jest w pełni wolny, powinien dbać wyłącznie o siebie, żyć i działać nie oglądając się na innych. Hellinger mówi coś przeciwnego: zapomnijcie o wolności, wszyscy jesteśmy tylko cząstką wielkiego rodzinnego systemu. Sekrety naszych przodków obciążają nas niezależnie od tego, czy o nich wiemy, czy nie. Rodzicielstwo jest dla Hellingera czymś tak wielkim, że nigdy nie odważyłby się wystąpić przeciw rodzicom.
Jako misjonarz bardzo wiele nauczył się w tym względzie od Zulusów. Był pod wrażeniem tego, z jaką miłością dorośli obchodzą się tam z dziećmi i w jak naturalny sposób rodzice zdobywają u dzieci autorytet. U Zulusów rozumie się samo przez się, że dzieci szanują rodziców, Hellinger ani razu nie słyszał, by ktoś mówił źle o swojej matce lub ojcu. W naszym świecie taka postawa dziwi, bo zwykliśmy obwiniać rodziców za całe zło, które nam się przytrafiło. Często słyszymy od psychologów: "Musisz uwolnić się od swoich rodziców". Tymczasem Hellinger pyta: - Jak można uwolnić się od rodziców? Przecież w pewnym sensie JESTEŚMY swoimi rodzicami. Rodzice są źródłem naszego życia. Kto nie szanuje rodziców, odrzuca jednocześnie samego siebie, ponieważ każdy człowiek jest swoim ojcem, swoją matką i dopiero potem wnosi coś własnego. Jednak to, co osobiste, ma szansę rozwinąć się w nas tylko pod tym warunkiem, że zaakceptujemy (Hellinger używa słowa "weźmiemy") rodziców takimi, jacy są. Walcząc z rodzicami, upodabniamy się do nich.
Hellinger nie zaprzecza, że więzi rodzinne są przyczyną wielu cierpień. Tym, którzy do niego przychodzą, pomaga odkryć, poczuć pierwotną miłość, która kryje się pod złością, nienawiścią i gniewem. Jednak żeby to było możliwe, musimy odciąć się od wszelkich pretensji i żali do rodziców, i oddać im cześć. Można to zrobić w wyobraźni. Wyobraź sobie, że klęczysz przed rodzicami, głęboko się kłaniasz i z wyciągniętymi ramionami oraz zwróconymi do góry dłońmi mówisz: "Oddaję wam cześć". Następnie wstajesz, spoglądasz rodzicom w oczy i dziękujesz im za dar życia. Wypowiadasz formułkę: "To, co mi podarowaliście to bardzo dużo i to wystarczy. Pozostałą część zrobię sam, a teraz zostawiam was w spokoju." Dopiero dzięki takiej postawie możemy wziąć los w swoje ręce.
Hellinger mówi, że zazwyczaj traktujemy życie jako osobistą własność i korzystamy z niego, jak długo się da. Ale można też spojrzeć na nie z innej perspektywy: że oto ja zostałem wzięty w posiadanie przez życie. Ta perspektywa wydaje mi się znacznie bliższa rzeczywistości. Siły życia to siły miłości. Na początku była miłość, która wszystko przyjmuje, nikogo nie wyklucza i nie ocenia. Dotrzeć do tej siły w nas to jedyne, co naprawdę mamy w życiu do zrobienia - zdaje się mówić Hellinger.
Ustawienie trwa długo - blisko trzy kwadranse. Prowadzący wielokrotnie zatrzymuje nas w bezruchu, zastanawia się, zadaje dodatkowe pytania Zosi. W końcu znajduje rozwiązanie: Zosia, kierując się "pierwotną miłością", weszła w rolę niefortunnie porzuconej przed ćwierć wiekiem narzeczonej ojca. Nie może zatem ułożyć sobie relacji z mężczyznami, bo jej energia skierowana jest gdzie indziej. Zosia emocjonalnie weszła w rolę tamtej kobiety.
- Podejdź do narzeczonej ojca - zaleca terapeuta - pokłoń się przed nią i powiedz: "Ty, a nie ja, jesteś jego prawdziwą miłością, zwracam ci twoje miejsce, ja jestem tylko jego córką"... Uczestnicy ustawienia wracają na swoje miejsca. Patrzę kątem oka na podstarzałego obcego mężczyznę w wymiętej nieco koszuli (bo za oknem lato i upał), i nie chce mi się wierzyć, że kiedykolwiek przeszło mi przez gardło: - Ja go kocham...
Korzystałam z książek: Bert Hellinger Gabriele ten Hovel, "Praca nad rodziną", Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Thomas Schafer, "Dlaczego dusza choruje i co ją uzdrawia", Wydawnictwo SURSUM.
tekst: Alicja Jamruz
ilustr.: Edyta Banach-Rudzik
Już dosyć tajemnic
Czyje uczucia czujesz?
Podejście Hellingera do przyczyny naszych życiowych problemów można określić jako rewolucyjne. Tak, jak "rewolucyjny" jest on sam. Dziś 78-letni, nie zapowiadał się w młodości na jednego z najwybitniejszych terapeutów naszych czasów. Studiował filozofię, teologię i pedagogikę. Wstąpił do zakonu i wyjechał do Południowej Afryki jako misjonarz. Na początku lat 80. opuścił zakon i zwrócił się w stronę psychoterapii.
Zafascynowany początkowo terapią Gestalt, studiował psychoanalizę w Wiedniu. Podczas dalszej pracy z ludźmi odkrył, że ich uczucia nie są ich uczuciami, tylko ich przodków. Wpadł na to, pracując z mężczyzną "od zawsze" zachwyconym dramatem "Otello". Jednak historii Otella nie można przeżyć jako małe dziecko. Zapytał go więc: "Który mężczyzna w jego rodzinie zamordował kogoś z zazdrości?"
Okazało się, że dziadek. Gdy dowiedział się o zdradzie babci, zabił jej kochanka. Od tamtego czasu, Hellinger pracując z ludźmi zawsze stawia sobie pytanie, czy problem odnosi się do osobistych przeżyć, na przykład do trudnego doświadczenia z dzieciństwa, czy też do przeżyć innych członków rodziny.
Zastanów się, czyje uczucia czujesz - sugeruje Bert Hellinger każdemu z nas. Więcej informacji o Bercie Hellingerze na stronie internetowej www.foley.com.pl
dla zalogowanych użytkowników serwisu.